piątek, 24 września 2004
Słowo na Weekend

6:25 - Monster w drzwiach. Super,super, super- Monster Młodszy rozumie, że weekend, to czas dłuższego odpoczynku.
"Meko". Jest mleko. Czołgam się do kibelka, Młody zły, od razu rozdziawia twarz, rzucam w Monstera poduszką tłumacząc cierpliwie (he, he, he), że przecież na sekundkę go li jedynie opuszczam.
Wracam, wtulam się w żłopiącego.
"Buła" Jest buła.  Wydawało mi się, że ledwo przytuliłam się do poduszki.
"Mama, oć" ciągnie Monster
"No way" - monstermama chce jeszcze spać, spać, spać.
Monster rezygnuje. Monstermama zarzuca Monstera stertą samochodzików i książeczek.
Monster Młodszy jeździ na Monstermamie samochodzikami, siada na mamie okrakiem i wydaje końskie odgłosy paszczowe, rzuca książeczkami, jeśli książeczki nie są o samochodach (choć zazwyczaj chociażby jednego, małego udaje się znaleźć - to się nazywa uważny dobór lektury dla Monstrów).
Dziwnym trafem Monster Młodszy NIE molestuje Monstertaty. W ogóle jakby nie zauważa kształtów po drugiej stronie łóżka.
Staram się zachęcić Monstera Mlodszego do wszechstronnego rozwoju i do obcowania z różnorakimi bodźcami, toteż przekonuję:
"Monsterze, monsterze- rzuć proszę okiem na tę czuprynę wyrastającą na poduszce obok. Zapamiętaj, że tatuś bardzo lubi drapanie po głowie"
Gdy na poduszce obok rozlegają się jęki torturowanego Monstertaty, sprytna Monstermama uderza w zasłużoną kimę.
Nie na długo, oj, nie.
"Mamoooooo" - Monster The Pierworodny w drzwiach.
"Mamoooo, ja muszę się do ciebie przytulić, czemu tu tak mało miejsca" Ryk, rozstrój nerwowy. A tak ładnie nam się sobota rozpoczynała.
Posyłam Monstertacie sójkę w bok. "Wspólniku, wspólniku- rusz swe ociężały członki i wybierz sobie łóżko któregoś z Monsterów, bo nam tu trochę ciasno"
Monstertata reagując prawidłowo zabiera swą głowę razem z poduszką i resztą swego ciała i oddala się do pokoju Monsterów.
"Ciekawe, na którym łóżku będzie spał " - zastanawia się Monster The Pierworodny "Fyba nie na moim. Nie dojdzie."
"Też myślę, że nie dojdzie" przytulam się do Monstera The Pierworodnego i słyszę i czuję, że z drugiej strony nie może popuścić takiej okazji Monster Młodszy i wspina się na Monstermamę, jednocześnie kopiąc Monstera The Pierworodnego, więc The Pierworodny wpada w ryk i Monstermama już wie, że na pewno rozpoczął się nowy dzień. I jest to sobota i nie trzeba od razu wyskakiwać z łóżka i można delikatnie nakierowując Monstery na odpowiednie szulfady i półki spędzić dobre piętnaście minut nad Wysokimi Obcasami, które już leżą na progu.
Jak ja mogłam kiedyś pomstować na Prasę Do Domu!!!


czwartek, 23 września 2004
Monsterowy Poranek Powszedni


4:25 Monster Młodszy w drzwiach. Nieprzytomny. Rozżalony. Mam nadzieję, że to TYLKO z powodu zębów. Bo wtedy jest nadzieja, żee jak wyjdą te wstrętne trójki, to wreszcie będzie tradycyjna pobudka o 7.
Wcale tak nie myślę o tej 4:25. Zdecydowanie działam instynktownie: żel, masowanie pleców, czasem mleko. Jest różnie. Ostatnio już o 5 zasypia znowu zabierając miejsce na niezbyt obszernym Łóżu Monsterrodzicowym, a czasem szalej dłużej. Nie rejestruję, jak długo. Wykorzystuję każdą minutę spokoju (Monster w tym czasie znajduje samochodzik, albo piłkę, albo jedno i drugie), by przytulić głowę do poduszki.
7:05 Dzwoni budzik. Udaje się go wyłączyć, zanim Monster Młodszy otworzy oczy. Dopadam łazienki, bo to moje 5 minut. Tyle udaje się uszczknąć samotności, gdy w drzwiach łazienki staje Monster Młodszy. (mam podejrzenia, że ma czujnik ciepłoty okolicy - gdy wyczuwa, że nie ma matki - samoczynnie się budzi).
Już nic nie zrobię. Hasło: "buty". Reszty Monster Młodszy nie lubi ubierać.
Nie tracąc czasu na gonienie gołego Monstera Młodszego (choć przynajmniej w butach) włączam płytę, która ma pozwolić Monsterowi The Pierworodnemu na łagodne powitanie nowego dnia. Monster The Pierworodny zdecydowanie jest sową, a nie skowronkiem.
Leci "dzeń dzeń dzeń, na dobry dzień, tak dzwonię i dzwonię co rano" Przy "umyj zęby koteczku, kolorową szczoteczką" Monstertata narzuca drugą poduszkę na uszy. Ale w drzwiach pojawia się Moster The Pierworodny... we łzach.
"Gdzie jest moja bluzeczka, czemu ją przestawiłaś, psecies położyłam ją na kostkę, a nie na krzesełko"- Łka Monster The Pierworodny
"Przepraszam, przepraszam, chciałam ją rozprostować, myślałam, że bluzeczka spadła na kostkę, nie przypuszczałam, że ją tam sama położyłaś, już układam  ją na kosteczkę" - muszę, muszę przywrócić jej dobry nastrój, bo inaczej misternie budowana atmosfera poranka legnie w gruzach i będzie tragedia. Monster The Pierworodny bardzo nie lubi zmian, ciężko przeżywa zmiany, bardzo ciężko adaptuje się do nowych warunków. A ponieważ Monster The Pierworodny ma dużo stresów związanych z przedszkolem bardzo staram się ograniczyć stresy domowe. Bardzo mozolna to praca. Proszę o słowa współczucia i pociechy. Monstermama.


Archiwum
do Monsterowa tędy