środa, 10 sierpnia 2005
Bo fantazja jest od tego...

- Tam w ślodku w wolku jest zając, tylko go nie widać, bo on śpi!

[komentarz Monstera do własnego rysunku przedstawiającego czarną kulę]

************

- Co robisz? – pytam z niepokojem Monstera, który granatowym pisakiem zamalowuje szczelnie całą kartkę (a wiadomo, jakie są interpretacje rysunków dzieci…czarny kolor, depresja, itd.)

- Lysuję noc – odpowiada spokojnie Monster

- Dlaczego?

- Bo mi Gaja dała tylko taki pisak!

[swoją drogą, że też Monster zniósł spokojnie moje głupie pytanie: "dlaczego" - bardzo się wstydzę, fuj...]

 

15:06, monstermama , Teksty dnia
Link Komentarze (5) »
czwartek, 04 sierpnia 2005
Podglądanie życia sąsiada cz.I

 

Monstery (zza płota): Dzień dobry, dzień dobry, co pan robi?!

A sąsiad piłą tarczową tnie precyzyjnie deska za deską. I oczywiście nie odpowiada wtedy na pytania. W ogóle nie reaguje.

Monsterówna: Proszę pana, czy robi pan stół?

 

Sąsiad w końcu odrywa się od piły i półgębkiem rzuca nawet nie odwracając się do Monsterów:

-         Komórkę na narzędzia robię...

-         A my jus mamy komólkę i nazędzia tes! – wykrzyknął Monster z wielkim zadowoleniem w głosie

15:06, monstermama , Teksty dnia
Link Komentarze (2) »
środa, 03 sierpnia 2005
Przy łopacie

 

Gdy Monstery wywlokły wszelkie narzędzia z komórki, nastąpiła konsternacja, bo jak zwykle okazało się, że obydwojgu podoba się ta sama łopata. Po krótkiej przepychance, negocjacje rozpoczęła Monsterówna:

-         To może będziemy się wymieniać? – spytała z nadzieją w głosie

-         Jutlo... – odrzekł spokojnie Monster i począł nieśmiało wbijać łopatę w ziemię celując o milimetr od gołych, a jakże, paluszków.

-         To ja idę spać! – zdecydowała Monsterówna, pobiegła do domu, chrapnęła parę razy i rześka jak skowronek przygalopowała do Monstera krzycząc:

-         Już jest jutro, bo już wstałam!

-         Nie dam ci telaz! Jak będzie NOLMALNE jutlo, to ci dam! – rzekł Monster i niezrażony kontynuował kopanie.

 

10:58, monstermama , Teksty dnia
Link Komentarze (5) »
czwartek, 21 lipca 2005
Przestroga Monstera

- Gaju, nie stukaj tak tą łyską, bo rozwalis stół!

[gdy Monsterówna stukała przed obiadem w rytm pieśni: "kuchnia, kuchnia, jeść nam się chce]

13:34, monstermama , Teksty dnia
Link Komentarze (1) »
Mały Książe

 

- Tam w ślodku w wolku jest zając, tylko go nie widać, bo on śpi...

 

[komentarz Monstera do własnego rysunku przedstawiającego czarną kulę]

 

- Co robisz? – pytam z niepokojem Monstera, który granatowym pisakiem zamalowuje szczelnie całą kartkę (a wiadomo, jakie są interpretacje rysunków dzieci…czarny kolor, depresja, itd.)

 

- Lysuję noc – odpowiada spokojnie Monster

 

- Dlaczego?

 

- Bo mi Gaja dała tylko taki pisak!

 

(po prawdzie pisaki dostała Gaja i to ona je rozdziela…)

 

wtorek, 28 czerwca 2005
Poziomy percepcji


Dojeżdżamy do osiedla.
- No to jus wjezdzamy do domku! - komentuje Monster
- Nie do domku, tylko do garażu! - poprawia Monsterówna - bo jak mogliśmy wjechać do domku? Rozwalony by był cały, balkon by odpadł, drzwi odpadnięte.... jakby auto wjechało to windy, to byłaby cała zepsuta. I co jakbyśmy wjechali, i tak chciałbyś?
- Taaaak - stwierdza Monster rozmarzonym głosem

23:06, monstermama , Teksty dnia
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 27 czerwca 2005
Odgłosy zabawy

 

Monstery zabawiają się w chowanego.

A raczej skradanego,  bo gonią się po domu, chowają, wychodzą z ukrycia i idą na paluszkach.

Dla potwierdzenia, że robią, to, co robią, mamroczą pod nosem:

- skradu, skradu…

10:13, monstermama , Teksty dnia
Link Komentarze (4) »
niedziela, 26 czerwca 2005
Meloman


- A telaz posłuchamy muzycki - stwierdza Monster i wyciąga płytę Jamiroquai

Włącza sprzęt i kołysze się w rytm.

- A wiesz, czego słuchasz? - pyta Monstertata - to Jamiroquai

- Dżeri Mikołaj?
- dziwi się Monster

czwartek, 23 czerwca 2005
Umowa


Monsterówna zapragnęła bitej śmietany, a ja dałam ciała, bo jej to obiecałam, a w domu okazało się, że śmietany do ubicia brak.
Proponuję Monsterównie, że jutro zje bitą śmietanę, a dzisiaj tylko kisiel.
Monsterówna myśli, myśli nad tą propozycją i w końcu rzecze:
- To jesteśmy umówione!

12:50, monstermama , Teksty dnia
Link Komentarze (1) »
wtorek, 14 czerwca 2005
Prezentacja


Monster zebrał na spacerze pokaźną kolekcję kamieni.
Zebrał, a potem dokonał zaznajomienia mnie ze znaleziskiem:
- Mamuś, to jest kamień oglomny, ten wielki, ten cięski, ten dzielny, ten silny, ten malutki.... wsystkie baldzo się kochają!

22:51, monstermama , Teksty dnia
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 30 maja 2005
Poliglotka

 

Monstermama: Gaju, co zjesz na kolację?

Monsterówna: Well…

11:42, monstermama , Teksty dnia
Link Komentarze (2) »
czwartek, 26 maja 2005
Precyzyjny


Monster chwali się cioci-sąsiadce na podwórku, że właśnie zjadł loda.
- Jakiego miałeś loda? - pyta ciocia
- Zimnego! - odpowiada bez namysłu Monster

23:37, monstermama , Teksty dnia
Link Komentarze (1) »
piątek, 13 maja 2005
Dla każdego coś miłego


- Wiesz, mamo, dzisiaj w przedszkolu był Wojtek. I bawiliśmy się w dom, mamę, tatę i dziecko. I w lekarza i...i... w bombę rozwalającą ciasto!

- streściła swój dzień w przedszkolu Monsterówna

niedziela, 08 maja 2005
Plan awaryjny


- Wiesz,mamo, jak cię przejedzie samochód, umrzesz i pójdziesz do Nieba, to chyba będę chodzić wtedy z tatą i Robertem do przedszkola Stasi, co?

Rzuciła Monsterówna zasypiając. Tak między jawą a snem.

21:20, monstermama , Teksty dnia
Link Komentarze (3) »
środa, 20 kwietnia 2005
Lokalna atrakcja


Monster Młodszy otworzył drzwiczki od dwóch sąsiednich szafek kuchennych i zaczął walić jednymi w drugie.
Monstermamie średnio spodobał się ten pomysł, więc zaczęła nakłaniać Monstera do aktywności alternatywnej:
- Proponuję: zostaw szafki, poczytamy o lokomotywie.
Monster:
-  to koziołki się stukają!

piątek, 15 kwietnia 2005
Śpiewy podwórkowe

 

Monster Młodszy i koleżanka Marysia, troszkę starsza od Monstera, bawią się zgodnie w piaskownicy. Marysia ze stoickim spokojem przyjmuje wyjaśnienia Monstera odnośnie zagubionych opon i kół samochodowych, a on daje się namówić na robienie piaskoweg obiadu z trzech dań.

Znienacka Marysia zaczyna śpiewać: budujemy mosty, dla pana stalosty...

Monster wtrynia jej się rozpoczynając swoją piosenkę: mamo, mamo, powiedz jak można liczyć dlobny mak... Wies, to moja mama mi śpiewa!

Marysia: A mi ciocia śpiewa <jedzie pociąg z daleka, na nikogo nie czeka>

Monster nie daje się zagłuszyć i intonuje: tutaj nóska i tu nóska, chodź zatańcyć jak kacuska...

Nagle puka się w głowę i krzyczy: Oj, co ja lobię! Co ty mówis, moja głowo?!

I w śmiech.

Marysia też w śmiech i też go puka w głowę.

Na to Monster odpukuje Marysię w głowę, ale łopatką.

Marysia już się nie śmieje.

Monstermama pociesza Marysię, a potem robi na zjeżdżalni za sygnalizację świetlną, i nie wiedzieć czemu, i Monster i Marysia zjeżdżają zawsze na czerwonym rozjeżdżając monstermamowy szlaban.

11:59, monstermama , Teksty dnia
Link Komentarze (1) »
czwartek, 24 marca 2005
Monsterkomentarze


Monsterówna: Mamo, znowu położyłaś piżamę Roberta na moim łóżku! Kiedy się wreszcie nauczysz!!!!

****

Musiałam się zamyślić, bo Monsterówna w końcu szarpie mnie za odzież i krzyczy: Mamo, mówię do ciebie! Mówię i mówię, że rysuję rajtuzki i bluzeczkę z krótkim rękawem i piszę list do Mikołaja, bo ktoś mi wreszcie musi przynieść dla lalki rzeczy na lato!!!

*****

Idąc z Monsterem spotykam sąsiada, więc zamieniam z nim kilka słów, a Monster biega wokół nas, w końcu rzucam hasło:
- To na razie! Robert, idziemy!
Monster: Nalescie!

Z relacji babci:

Wychodziliśmy na spacer i gdy otworzyłam drzwi wejściowe, okazało się, że z drugiej strony chce wejść pani z wózkiem, więc potrzymałam jej drzwi, podczas gdy Robert już wyszedł.
Robert wykrzyknął: jestem pierwszy!
Pani: Tak, tak, oczywiście, widzę, ja tylko przejadę, bo pani potrzymała drzwi.
Robert: Mówiłem do babci!

środa, 16 marca 2005
Proste

 

 

Monstery obserwują wykonywanie pizzy przez Monstertatę.

-         O, pizza - rzecze Młodszy

-         I zupa - dodaje widząc sos pomidorowy

-         Nie, to sosik, a to co? - zapytuje podchwytliwie Monstertata pokazując pokrojone pieczarki

-         Grzybki - podpowiada Monsterówna

-         Tak, ale jakie? - drąży Monstertata

-          Trujące! - bez zbędnej zwłoki dodaje Monsterówna

10:11, monstermama , Teksty dnia
Link Komentarze (3) »
wtorek, 01 marca 2005
Rozczarowana


- Zjem serek - oświadczyła wieczorem Monsterówna -  O, o ten. Z jagódkami. I wytaszczyła z lodówki półlitrowy, ulubiony jogurt Monstertaty.
- Gaja, to jest serek taty. Zjedz swój.
- Zamieniam się z tatą.
- Ok., sama mu to powiesz.
Monsterówna je, ale jakoś tak bez przekonania, czego się można było spodziewać, bo to NIE jest jej ulubiony serek. Grzebie tylko łyżeczką w pudełku.
- Szukam, szukam i w ogóle tam ich nie ma.
- Czego?
- No, tych jagódek, co są tutaj narysowane - puka łyżeczką w pudełko.

09:16, monstermama , Teksty dnia
Link Komentarze (2) »
piątek, 25 lutego 2005
Teoria opanowana

Młodszy uskutecznia skoki z kanapy z miską o średnicy własnego wzrostu w ręce. Lojalnie uprzedziłam go przed konsekwencjami, więc teraz tylko łypię spod oka, a jak w końcu potyka się o miskę i ląduje głową w dół na dywanie, to wstrzymuję oddech.

Monster podnosi się spod miski trzymając się za głowę i drążącym głosem informuje:

“tak, tak, tseba uwazać!”

poniedziałek, 14 lutego 2005
Wyznanie

Monster Młodszy zamierza się ze śrubokrętem na własną matkę, więc go mityguję:

- Hej, facet – nie jestem maszyną, tylko człowiekiem, nie trzeba mnie naprawiać!

- Ty nie jesteś cłowiekiem, jesteś mamuśkiem! – rzecze na to Młodszy.

piątek, 04 lutego 2005
Wychowanie w trzeźwości

 

Monstery podzieliły się motorami, nasadziły na motory pamperki i ścigają się. Nagle Monsterówna rzuca hasło:

-          Hej, ty! Jedziemy do sklepu po browarka?

-          Jedziemy! - odpowiada Młodszy

 

Jadą. Przyjeżdżają już chyba do sklepu, bo Monsterówna mówi:

-        Dzień dobry. Poproszę dwa browarki. Dla mnie i dla kolegi.

czwartek, 03 lutego 2005
Narzędzia do lizania


Nie domknęłam szuflady z przyrządami kuchennymi, więc Monster Młodszy natychmiast skorzystał z okazji.
I zaczęło się przepytywanie z funkcji poszczególnych narzędzi.
-  Co to jest,mamusiu?
- To jest nóż do krojenia pizzy....Auuu! Pizzy, a nie mamy!
Monster odkrył fascynujący dźwięk noża do pizzy jeżdżącego po podłodze....
- A to co?
- To tłuczek do mięsa...
Tłuczek znalazł zastosowanie przy wbijaniu zabawkowych gwoździ, do których drewniany młotek schowałam gdzieś głęboko, bo Monster uderzał nim nie tylko zabawkowe gwoździe (zauważam, że zdolność do chowania rzeczy i niemożności ich późniejszego znalezienia jest dziedziczna po kądzieli - dochodzą mnie słuchy od Monsterbabci i Monsterprababci o takowych przypadkach, chowa i nie znajduje rzeczy także Monsterówna)

Po przeglądzie drewnianych łyżek, otwieraczy, fascynującej trzepaczki, Młodszy wyjął mieszadła od miksera i trafnie zauważył: A to do lizania! Celwone dla Gai, a białe dla Lobelta!

poniedziałek, 24 stycznia 2005
Weekendowe gaduły

 

Monsterówna rozochocona występem w przedszkolu na dzień babci występuje także w domu. W roli wiernego giermka występuje Monster.

 

Ubierają się w kocyki, narzucają je jak płaszcze.

Monster objaśnia: jestem stalą babcią!

Monsterówna kuca na podłodze, udaje że płacze, Monster jest zdezorientowany.

-          Monsterówna w końcu mu wyjaśnia: jestem sarenką, która wpadła do dołu i masz powiedzieć: co się stało?

-          Młodszy: co się stało?

-          Monsterówna: o, ja biedna, wpadłam do dołu....

-         Monster biegnie do mnie i woła: Mamusiu!!! Gaja wpadła do dołu, pomóc!

 

-   

Boiłam - szepcze Monster Młodszy, gdy chwytam go za rękę, by razem ratować siostrę. 

 

 

Kolejna odsłona.

 

Monsterówna bierze jeden z obrazków z układanki i udaje, że to lizak.

Młodszy chwyta inny obrazek i mówi: ja tez mam lizaka.

-           To nie jest żaden lizak! - krzyczy Monsterówna

-          To lizak! - przekonuje Młodszy bliski płaczu

-          No, dobra.... jakoś dziwnie szybko ulega Monsterówna.

Czacha jednak dymi, bo za chwilę woła:

-          Ej, na to jesteś ZACZULONY! Muszę się zapytać mamy twojej [udaje, że dzwoni]

Czy syn może cukr malinę jeść? Może...?

-          No to możesz ….-  łaskawie zgadza się Monsterówna – ale zobacz: tu jest napisane: <Mikołaj nie może jeść cekolady, cukr malina i jagoda..>

 

 

Strasznie gadatliwe są Monstery.

Tylko na dworze Monterówna zarządza:

-          Tylko nic teraz nie mów!

Monster:

-           la la la la…

Monsterówna:

-           Nie mów, bo cię gardło będzie bolało!

wtorek, 18 stycznia 2005
Wychowanie w wierze


Monster Młodszy został zawieziony do babci, ale okazało się, że musi przez chwilę zadowolić się dziadkiem, bo babcia poszła do ZUSu.
- Gdzie jest babcia? - pyta Monster
- Poszła do ZUSu - zgodnie z prawdą odpowiada Monstertata
Monster bawi się chwilę samotnie, a potem podchodzi do dziadka i mu tłumaczy:
- Nie ma babci. Babcia poszła do Jezusa....

 
1 , 2
Archiwum
do Monsterowa tędy