poniedziałek, 31 lipca 2017
wszystko dobrze, czyli wypadałoby coś w lipcu napisać

a tu czas goni jak szalony, bo jeździliśmy tu i tam, a jak sobie urlop robiłam, to i odpracować musiałam.

Z zeszłego tygodnia tylko jeden telefon do przytoczenia. Wszystkie Monstery były wtedy w leśnej głuszy.

Dzwoni Monster.

- Co tam u Was, udało Wam się pójść do kina? - pyta, bo tak się odgrażaliśmy

- Ach, gdzie tam - pracuję od 6 do 22 i nie mam na nic więcej czasu - przyznaję - a co tam u Was?

- U nas WSZYSTKO DOBRZE: Teodor leży drugi dzień z bolącym uchem, a Fryderykowi właśnie leci krew, bo wpadł na ścianę...

 

Ostatecznie Monsterino ma zapalenie ucha, a Monsterunio rzeczywiście radzi sobie bez matki wyjątkowo.

 

Aha - no i wyniki rekrutacji Monsterówny - biol-chem w Marynce. Bardzo zadowolona. Już zna 5 osób z listy, już mają swoją grupę na messengerze, młodzież bardzo sprawnie się organizuje.

Archiwum
do Monsterowa tędy