czwartek, 17 lipca 2014
letniość, widzę letniość albo ka(r)tecki

 

 

Po dwóch tygodniach nieudanych podejść (bo deszcz, bo zmęczony, bo nie chce...) Monsterównie wreszcie udało się zorganizować podchody dla Monsterkuzyna

Nie było łatwo, bo nasz obecnie Największy Negator, nie chciał za bardzo szukać kolejnych strzałek ("nie do scałek"), ani karteczek "ka(r)tecki nie", tym bardziej nie był zbyt chętny do wykonywania zaplanowanych i pieczołowicie wykaligrafowanych przez Monsterównę zadań. (oprócz przybicia piątki i żółwika - to mu wychodzi koncertowo!)

Pocieszyłam ją, że może za rok będzie bardziej chętny do współpracy.

Monsterówna zastanawiała się też, ile w ciągu swojego życia będzie miała wakacyjnych zdjęć z podczas konsumpcji lodów.

pewnie idzie to w grube dziesiątki

 

Monsterino przygotowuje się do obozu, jak widać.

Trener byłby dumny (lewa stopa napięta, prawą trzeba by deczko przyklepać, żeby było idealnie)

a przecież w ogóle nie napisałam o Wielkim Zabiegu, któremu poddał się Monster zaraz po uroczystym apelu końcoworocznym

Monster miał od urodzenia znamię na ramieniu. Teoretycznie mogło tam sobie tkwić, bo nie rakowaciało. Ale Monster zaczął je skubać i rozdrapywać, więc wylądował jako  bardzo dzielny pacjent Wujka Chirurga. Chociaż denerwował się przed samą operacją, Wujek pochwalił jego opanowanie. Bo już na fotelu zabiegowym zachowywał zimną krew.

No i teraz Monster ma kombatancką bliznę. Bohater.

piątek, 11 lipca 2014
posiadanie rodzi problem...tylko jeśli się jest minimalistą

Z dużym opóźnieniem, ale z ogromną dumą prezentuję WIELKĄ ULGĘ MONSTERA.

Mina roku - kamień spadający z serca, gdy dostrzegł czerwony pasek na świadectwie. Gdyż do końca trzymany był w niepewności. Przy okazji osiągnął średnią o włos powyżej 5, zatem został Prymusem Szkoły i do kolekcji dodał już drugą taką odznakę.

 

 

Monsterówna kolekcjonowała niezliczoną ilość nagród i wyróżnień, jej średnia została ostatecznie uhonorowała na Placu Kolegiackim, a mimo chyba trzech różnych wygranych konkursów polonistycznych na szczeblu szkolnym oraz międzyszkolnym, słynna Pani Od Polskiego nie postawiła jej 6. A wychwalała ją pod niebiosy na zakończeniu roku! Co za wstrętny babsztyl! I jeszcze jej zeszyty sobie zostawiła, mówiąc że odda Monsterowi. Zobaczymy te zeszyty, jak świnia niebo! Pewnie będzie z nich dyktować następnym ofiarom w przyszłych latach, bo te jej notatki, które Monsterówna mozolnie przepisywała na tablicę (bo przecież pięknie pisze), a potem musiała sama uzupełniać w domu, były w kształcie i kolorze papirusu cudem uratowanego z wykopalisk.

Oby w gimnazjum miała bardziej sprawiedliwą polonistkę.

 

 

Dla porządku zadowolony z końca roku Monsterino

I tu jeszcze muszę koniecznie pokazać część prezentów, na których wykonanie Monsterówna poświęciła lwią część późnych wieczorów i nocy. A fundusze na nie przeznaczyła ze swojej karty upominkowej, którą wygrała w konkursie.

Czyż nie mamy wspaniałej córki? Może na starość nie upchnie nas w zupełnie najgorszym domu starców...

Prezent dla tatusia

i dla mamusi

 A teraz nasi maksymaliści pobijają rekordy czytelnictwa w leśnej głuszy. Monster, bo nie ma towarzystwa, Monsterówna, bo lubi.

Monster połknął już ostatnie tomy Młodego Samuraja oraz Bogów Olimpijskich, a teraz kończy Eragorna i prosił o kolejne.

Monsterówna pochwaliła mój wybór na nagrodę książkową (39 wskazówek) i też zażyczyła sobie następne, a że (trochę za wcześnie, ale co tam) wzięła się za Zmierzch, to drugi tom już czeka. Natomiast skrytykowała wychwalaną "Klasę Pani Czajki", mówiąc, że nie podoba jej się jedna z bohaterek, która ma ciągle rozterki sercowe i cierpi. Książki nie czytałam, ale cieszę się, że Monsterównie nie mieści się w głowie, jak można z takiego powodu cierpieć.

Niech jej tak na całe życie zostanie.

Tylko Monsterino miga się z czytaniem. Lata po sąsiadach, on jedyny mający w głuszy jakichkolwiek znajomych w swoim wieku, więc jadę teraz, by postawić go do pionu.

Jeśli wygrzebię się z papierów. Jak to jest, że jak koleżanka idzie na urlop, to ja przejmuję jej pracę, ale gdy ja idę, to potem sama muszę nocami nadrabiać.

Niezastępowalna jestem, ani chybi.

Archiwum
do Monsterowa tędy