piątek, 29 czerwca 2018
ze szczytu szczęścia na dno rozpaczy

 

Huśtawkę emocjonalną zafundował nam, a głównie Monsterinowi Teatr Muzyczny.

Albowiem po dwóch tygodniach prób, reżyser wraz z kierownikiem muzycznym jednak zrezygnowali z dalszego udziału Monsterina w produkcji. Ostatecznie stwierdzili, że wysiłek byłby dla niego zbyt duży.

Monsterino jest absolutnie rozczarowany, zawiedziony i zrozpaczony. No, bo jak? Najpierw go wybrali, uwag nie mieli, a teraz go WYRZUCILI? I już nie porozmawia z tymi ludźmi? Już nie zaśpiewa? Szukam biedulkowi dobrych stron sytuacji, no i tego, że mu doświadczeń już przeżytych nikt nie zabierze, ale proces żałoby nasz niedoszły artysta musi przejść sam.

W zasadzie po wszystkim odetchnęłam z ulgą, bo widząc ile czasu zajmują próby, że to są naprawdę dłuuuugie godziny ciągłych powtórek, zastanawiałam się nad wrześniem - jak zorganizować mu nauczanie w warunkach przesiadywania w teatrze zamiast w szkole. No i ten problem się rozwiązał.

I więcej wakacji będzie mieć. Ale szkoda. Pewnie, że szkoda. Wieczorem mu musiałam zły news przekazać, tak że zasnął w spazmach. W sumie to powinni inaczej to rozegrać - jeśli mieli taki plan, żeby go przetestować, to mu to powiedzieć. A tak przyjęli go bezwarunkowo, a tu taki zonk.  Chyba, że wyszło w trakcie, że sama iskra boża, bez solidnego muzycznego przygotowania nie wystarczy (tak mówił kołcz od muzyki). No cóż - wiedzieli już podczas przesłuchań, że Monsterino nie jest po szkole muzycznej. 

No to Monsterino właśnie przeżył pierwszą lekcję z podnoszenia się po porażkach. Dałam mu przykład kilku aktorów i sportowców, ale jak macie jakieś pouczające przykłady, to wrzucajcie - przekażę mu.

wtorek, 26 czerwca 2018
kumulacja, czyli wymiatanie na finiszu

 

Pięknie, pięknie - kumulacja uroczystości, koniecznych do zaliczenia imprez oraz pracy się trafiła, jak to pod koniec roku.

Monstery tradycyjnie się fantastycznie spisały i przyniosły świadectwa z wyróżnieniem.

I jak zwykle zapowiedziały, że mam się cieszyć, bo to na pewno PO RAZ OSTATNI. Szczególnie Monster tak się odgraża.

Świadectwo zostało zaniesione do liceum i Monster zastygł w oczekiwaniu. Ostatecznie zmienił kolejność klas i mat-fiz wpisał jako pierwszy.

A tu od lewej po starszeństwie - świadectwo z liceum, gimnazjum oraz podstawówki.

świadectwa z wyróżnieniem

Bardzo dumna jestem z Monsterów, bo to ich własna, samodzielna i w dużej mierze zupełnie niekontrolowana praca została nagrodzona. Trzeba przyznać, że cała trójka posiada wewnątrzsterowność i duże ambicje. Czasami aż za duże, co bywa stresujące. Poza tym, nie są to oceny wypracowane w pocie czoła przy biurku, bo oni tak naprawdę uczą się pomiędzy treningami i graniem na komputerze (no może Monsterówna mniej gra, a więcej się uczy, ale i tak w zasadzie rekordową ilość czasu zajmuje jej strona artystyczna przygotowywanych projektów, jako że cokolwiek wyjdzie spod jej rąk musi być doskonałe. Chłopcy mają pod tym względem zdecydowanie zdrowsze podejście tzn. dolnej granicy lub planu minimum. Aczkolwiek zawsze ten plan jest wykonany. I to ich ratuje.).

No to się wyczerpałam tym chwaleniem.

Żeby nie było zbyt różowo, bo zaraz będziecie mi tu rzygać tęczą, zbytnia ambicja to też codzienne dramaty i rozrywanie szat. Teraz przeważnie dotyczy to Monsterina, bo starsi jakoś te stresy kumulują w sobie (Monsterówna) lub przesypiają ewentualnie wyżywają się na młodszym rodzeństwie (Monster). Natomiast gdy Monsterinowi idzie źle, a ma iść natychmiast znakomicie (próby do spektaklu) - natychmiast ląduje na dnie rozpaczy i nie widzi wyjścia.

A ja muszę wtedy na wyżyny moich psychologicznych umiejętności się wspinać i przekonywać, z doła za uszy wyciągać, oraz humor poprawiać, a łatwe to nie jest, bo Monsterino szalenie łatwo okopuje się, oflagowuje, zapuszcza korzenie, a z nosa puszcza gryzący dym.

Po tym ostatnim tygodniu huśtawek emocjonalnych (włącznie z dwoma zakończeniami szkół, ale tylko jednym łzawym, bo żegnałam nauczycieli podstawówki, z których kilku jest genialnymi gigantami i bardzo żałuję, że Monsterino już ich nie będzie miał, no ale nie można mieć wszystkiego)

już bardzo bardzo odliczam dni do naszych wakacji.

środa, 13 czerwca 2018
dwunastolatek

 

 

Co by o naszym obecnym dwunastolatku nie powiedzieć, nie będzie to pełen obraz. Gdyż on nastolatkiem o wielu twarzach jest. Łatwo z nim nie jest - gdy tylko się go nie pilnuje, to natychmiast przyciąga do siebie dowolne urządzenie telekomunikacyjne. Na to uzależnienie tylko ostra blokada działa i to z zewnątrz, bo sam nie jest siebie w stanie kontrolować. 

Muszę jednak przyznać, że tak jak do roboty w domu czy pomagania, to tylko kijem można go zagonić, to sprawy szkolne ma całkowicie pod kontrolą. I jest wzorowym uczniem, ze średnią grubo powyżej 5.

A wczoraj rozpoczął wspaniałą przygodę i obecnie jego szkoła życia do wakacji, w wakacje, a także we wrześniu mieści się w Poznaniu, przy ul. Niezłomnych 1.

 

Poznajcie, oto Pugsley Addams (gwoli ścisłości jeden z dwóch).

Od wczoraj próby, dzisiaj nawet do 22. Oraz szkolenie BHP - jak oznajmił. Dokumenty do zdobycia, jak normalnie do pracy - zaświadczenia lekarskie i ze szkoły, że może i da radę.

Oby. Dużo pracy przed nim.

Denerwuje się i spina, to jasne. Ale jest także podekscytowany! Wczoraj próbował scenę z aktorką, którą już widział w poprzednich produkcjach. Sama mu zazdroszczę.

A tu wczesnym rankiem, co widać po nieprzytomnym starszym rodzeństwie. (młodsze, jak i on to skowronek).

 

 

Archiwum
do Monsterowa tędy