czwartek, 27 czerwca 2013
ciuchowisko

 

Nie wiem, czyśmy się doczekali, raczej zawsze jakoś ten temat się przewijał. Monsterówna miała przecież słynny odpał na róż, Monster chciał tylko czarne nosić, Monsterino też miał i ma swoje typy spodni (bez guzików, najlepiej, bo "mamy tylko dwie minuty na przebranie i nie ma czasu zapinać guzików").

Ale czasów stylizacji lakierem do włosów przed lustrem jeszcze nie mieliśmy.

Monster kryje się ze swoimi przebierankami, ale widzę przecież, że spodnie kolorowe ściągnięte w dół, by pasek bokserek był widoczny i współgrał kolorystycznie z koszulką i skarpetkami.

Że kolorowe słuchawki na koszulce neonowej i włosy chmurnie opadające w stylu "nigdy się nie czeszę, to poniżej mojej godności".

A lakier we włosach czuję.

Monsterówna także wybiera starannie ubiór na dzień następny. Czy jedno z drugim współgra. Nawet bielizna. Oboje nauczyli się patrzeć na prognozę pogody i wykładają sobie na komodę wieczorem całego ludzika z ciuchów. Monster łącznie ze smyczą na smartfona, bo przecież nie może go zapomnieć.

Któregoś dnia w zeszłym upalnym tygodniu sugeruję Monsterównie spódniczkę, bo jakby o nich zapomniała. Na moją uwagę o przewiewności patrzy na mnie z niedowierzaniem.

- Nikt nie chodzi w sukienkach - zauważa.

Bo przecież ktoś mógłby zobaczyć MAJTKI, niechby wiatr powiał, zrobiłoby się naprawdę przewiewnie. To już lepiej się grzać.

- Nie chcę włożyć tej uroczystej bluzki na zakończenie roku - narzeka Monsterówna - ona się tak wybrzusza, gdy nie stoję prosto!

- To stój prosto - błyskawicznie reaguje Monstertata,a ja nawijam coś o terapeutycznym wpływie bluzki na stan jej kręgosłupa. Monsterówna naburmusza się, bo nie traktujemy jej problemów serio.

- Jesteś narratorem na uroczystości, potem wychodzisz po nagrody, musisz wyglądać godnie - tłumaczę

- Wcale nie - upiera się, choć wyjaśniam, że zaraz potem może się przebrać. Ma oczywiście jeszcze trening, ale także szerokie plany na "po zakończeniu". Robią z koleżankami podchody, idą do McDonalda. Ależ już są dorosłe!

Chłopcy uważają, że to nie fair, że Monsterówna jest starsza i tyle może.

poniedziałek, 24 czerwca 2013
przeżyć, wnioski wyciągnąć i zapomnieć

 

Nie idą Monstery szlakiem zwycięstw, li jedynie, ale i gorycz porażki też znają.

Chwilowo im to skrzydła podcina (chłopcy), albo i nie (Monsterówna), ale jakąś tam lekcją na przyszłość jest. Pytanie tylko, jaką.

Na świeżo to Monsterino właśnie przeżył gwałtowny zwrot emocji w akcji, bo najpierw podczas zawodów pływackich ogłoszono, że nie zajął żadnego medalowego miejsca (a w swojej serii był drugi), więc nastąpiły łzy oraz okropna rozpacz. Wiadomo - musiał przeżyć żałobę. Ale za to jaka radość była po paru dniach, gdy znowu okazało się, że pokiełbasili kartki i jednak zdobył srebro!

Starsi już od dwóch lat są pod kreską w Kangurku. Pewnie, można się cieszyć, że co się przygotują, to ich. Ale skoro te zadania na myślenie są, czy wniosek z tego bezwzględny powinni wysnuć, że słabo myślą? Albo przynajmniej nie tak dobrze, jak laureaci.  I też pytanie - czy przystępować do kolejnych konkursów, czy sobie odpuścić.

Z kolei na trampolinie łatwo też nie jest. W kraju jest ich tam grupka znana oraz prawie niezmienna, więc w zasadzie roszady na miejscach medalowych są niewielkie.

Monsterówna zadziwia mnie bardzo swoją odpornością psychiczną. Nic jej nie rusza. Otrzymuje wynik, analizuje, wyciąga wnioski, choć szat nie rozdziera, wobec tego dla otoczenia nie wygląda to spektakularnie i życie płynie dalej. Za miesiąc kolejne zawody, za rok kolejny konkurs, nad czym tu dumać.

Inne podejście do rywalizacji wykazuje Monster.  Ma nieustanne przekonanie, że jest mistrzem. Na wszelkich konkursach uważa, że mu idzie genialnie i choć wyniki są potem różne, to ma nieustannie dobre samopoczucie. Też tak można. Jak coś mu przez parę chwil nie wychodzi, to ma doła i struty chodzi, ale to chwilki. Potem znowu jest dobrze.

W każdym razie, choć świadectwa już za 3 dni, to Monsterówna do wakacji się nie szykuje, bo jeszcze olimpiada młodzieży w połowie lipca. Ale wszyscy zażyczyli sobie, żebym już kupiła podręczniki, a Monster nawet sporządził dzienniczek ucznia na kolejny rok. Tacy są do przodu (tylko Monsterino rozczarowany, bo jego podręcznika nawet jeszcze w księgarniach nie ma).

A - i muszę wspomnieć, że każdy czyta teraz coś innego - Monsterówna najświeższe Kroniki Archeo, Monster kwiczy nad Charlim i Wielką Szklaną Windą  (przyznaję, że bardzo udana satyra na prezydenta USA), a Monsterino wczytał się w Magiczne Drzewo (zaczął od Olbrzyma) i w piątek siedział ciągiem godzinę - tak go wciągnęło. Wobec czego wielkim krokiem nadchodzi czas, gdy wieczorem będziemy zaszywać się każdy z własnym tomikiem. Monstery jednak zaprotestowały i postulują wprowadzenie czasu najpierw na wspólną lekturę, a potem każdy na swoją. W wakacje to może, ale w trakcie roku szkolnego to nam doby nie starczy...

czwartek, 13 czerwca 2013
Siedmiolatek

 

To już naprawdę duży facet.

Odpowiedzialny, sumienny uczeń.

 

Zapalony zawodnik. Każdego sportu, choćby sumo.

 

Nasz misiaczek-przytulaczek.

Sto lat, synku! Niech Ci się dobrze w życiu dzieje.

wtorek, 11 czerwca 2013
szoking tygodniowy, czyli propozycje ocen

 

Monster zdał egzamin na kartę rowerową, a w zasadzie jego praktyczną część. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, skoro pędzić dwoma kółkami zaczął na wakacjach po swoich trzecich urodzinach, ale zszokowany został koniecznością dwukrotnego podejścia do część pisemnej!

Gdyż Monster był przekonany, że przepisy drogowe zna na wylot. Znacie ten typ faceta, co? Wszystkowiedzący.

A tu się okazało, że skrzyżowania równorzędne rozkładają go na łopatki. Jak w ogóle śmiały!

Na szczęście zamiast psioczyć i jęczeć wziął się za siebie, przerobił ileś tam sytuacji, POJĄŁ przepisy i zdał za drugim podejściem w cuglach. IAle dobrze, że tak się stało. Będę miała tę wielce pouczającą historyjkę na podorędziu, gdy mu przyjdzie zdawać prawo jazdy.

Propozycje ocen zostały podane - Monster tam, gdzie bał się, że nie da rady, to wyciągnął na czwórkę (język polski - napracował się ostatnimi czasy, trzeba przyznać), a tam, gdzie uważa, że wszystkie rozumy zjadł (angielski) to się okazało, że spelling mu średnio idzie i piątka wcale nie jest oczywista.

W każdym razie wychowawca stwierdził, że bardzo dobre zachowanie to ma jedynie dlatego, że uczestniczy w konkursach i ma parę pochwał, które równoważą uwagi. I tak się cieszę, że w miarę jest po równo.

Niemniej jednak dał radę przebrnąć przez czwartą klasę z wyróżnieniem i to jest jego duże osiągnięcie.

Z kolei zaskoczyła mnie propozycja li jedynie bardzo dobrego zachowania u Monsterówny, którą uważam za wzór uczennicy i zastanawiam się, czy niby tak rzeczywiście pyskuje na treningach, że (niestety -trener jest jednocześnie wychowawcą) pogorsza jej to globalne całoroczne zachowanie? Nie wierzę.

Na trenera się obraziłam, bo nawet gdyby pyskowała, to jest sprawa tak naprawdę średnio stricte szkolna, jako że są to treningi klubu, mimo że w szkole. A na poparcie zasług Monsterówny mam listę imprez, w których godnie reprezentowała szkołę (klub swoją drogą...). Chciałam pokusić się o sformalizowany wniosek do dyrekcji o zmianę oceny, ale Monsterówna nie chce. No to nie będę nadgorliwą mamuśką, choć ubodła mnie ta niesprawiedliwa ocena szalenie.

No nic. Do końca roku mają jeszcze całoroczne sprawdziany z prawie każdego przedmiotu, łącznie z plastyką. Nie przypominam sobie, żeby nas męczono  z materiału za całego roku - oprócz fizyczki w liceum, która akurat uważała, że podstawy trzeba znać zawsze i pytała z całego materiału od początku pierwszej klasy. Ale oni jakoś są przyzwyczajeni do ciągłego sprawdzania ich wiedzy, więc się specjalnie nie podniecają. Przerzucą podręcznik i zeszyt (Monsterówna), popatrzą przeciągłym wzrokiem na okładkę (Monster) i jechane.

wtorek, 04 czerwca 2013
moja chata skraja

 

 

nie dojechaliśmy do gór w tę majówko-czerwcówkę, bo nas deszcz złapał po drodze, jak pewnie większość rodaków ruszających na południe...

 

 

Ale na szczęście zaliczyliśmy przebłyski.

 

Monstery miały park rusztowaniowy w leśnogłuskiej hacjendzie under construction

Gdy panowie robotnicy oburzeni niefrasobliwością rodziców nakazali Monsterom natychmiastową ewakuację, wtedy najlepszą zabawą stało się śledzenie robotników i przemykanie po budowie tak, by się nie zorientowali...

Odwiedziliśmy wreszcie, po latach, Bierkowice, które zmieniły się bardzo od czasów, gdy w podstawówce uciekliśmy tam na wagary (pierwszy i ostatni raz - większej traumy nie pamiętam)

Pan Przewodnik Po Wsi Opolskiej prawie zszedł na zawał, bo okazało się, że Monsterówna niepostrzeżenie, aczkolwiek niechcący zbliżyła się niebezpiecznie do urządzenia, którego dotknięcie mogło je trwale unicestwić. Cenny eksponat! To dopiero trauma.

No to okrutni rodzice mimo oczywistego święta zagnali młodzież do placówki oświatowej. I w dodatku nakazali im pokutować. Na grochu. Z symbolami lenistwa i kłamstwa.

(po przejrzeniu środków perswazji ówczesnych nauczycieli stwierdziliśmy, że prawdopodobnie Monster chodziwszy do szkoły w tamtych czasach zwyczajnie nie przeżyłby. Zatłukliby go wcześniej za tę jego butę i bezczelność)

Nie mogło nas też zabraknąć na Dniach Otwartych w Cementowni Opole - ostatniej z dziewięciu jakie kurzyły tam za mojej młodości.

Jednak nasz entuzjazm do cyklu produkcji klinkieru oraz cementu nie spotkał się z szerokim aplauzem licznego potomstwa.

Miałam wyjątkową, choć powątpiewam, czy jedyną i ostatnią, okazję wysłuchać monotonnej piosenki Monstera pod tytułem: nuda, nuda, nuda z rytmicznym refrenem: "i co tu jest ciekawego"

- Powiedz mi, czy ciebie naprawdę to interesuje? - indagował zniechęcony wycieczką po fabryce

Natomiast gdy miał stać godzinę po watę cukrową, to się uparł i wytrzymał. I jeszcze rodzeństwo wpuścił. Co za gość!

Ale za to wisienką na długoweekendowym torcie był spektakl "Królowa Śniegu" w opolskim Teatrze J.Kochanowskiego, (to ważne, bo to raczej teatr z repertuarem dla dorosłych, a dzieci chodzą przeważnie do Teatru Lalki i Aktora). Wydawałoby się, że nic nowego nie można zrobić z wiekową bajką, ale Monstery wyszły zachwycone! Monsterbabcia, bo to za jej namową Monstery poszły do teatru, powiedziała, że nawet(!) Monster podziękował jej za przedstawienie.

Podobno uwspółcześniono je, na scenie i poza nią dużo się dzieje i chyba właśnie to współczesne dzieci, przyzwyczajone do efektów specjalnych i akcji na równoległych poziomach, doceniają najbardziej.

W każdym razie, jeśli ktoś bywa w Opolu, to Monstery polecają

http://teatropole.pl/spektakle/krolowa-sniegu/

Archiwum
do Monsterowa tędy