czwartek, 29 czerwca 2006
środa, 28 czerwca 2006
poniedziałek, 26 czerwca 2006
piątek, 23 czerwca 2006
czwartek, 22 czerwca 2006
poniedziałek, 19 czerwca 2006
poniedziałek, 12 czerwca 2006
piątek, 09 czerwca 2006
czwartek, 08 czerwca 2006
środa, 07 czerwca 2006

Brak zdolności Monstera do aktu defekacji w innych miejscach niż własny nocnik w zamkniętej toalecie własnego domu jest powszechnie wiadomy i nie raz przeze mnie opisywany. Jakoż zdarza się, że Monster z powodów zawirowań różnorakich, typu wcześniejsze wstawanie, bo wycieczka przedszkolna na fermę strusi, nie odbębni porannego aktu w domu. I wtedy to już koniec.

Cały dzień do tyłu. Popuszczanie w majty w przedszkolu,  średnio przyjemnie wspominana wycieczka (bo wspomnienia koncentrowały się na wstrzymywaniu kupy), rozrażnienie ogólne, a potem jeszcze przecież basen i w końcu ulga na koniec dnia, bo wreszcie dom i własny nocnik.

A znowu Monsterównie w publicznych toaletach przeszkadza ewentualnie tylko smród, natomiast nie ma żadnych oporów, żeby z nich korzystać. I to najlepiej sama! Ja rozumiem, że ona wszystko teraz chce sama (muszę wychodzić z szatni basenowej wcześniej, bo ona chce się sama i wyłącznie sama wytrzeć się i ubrać), ale ona chce z toalety publicznej korzystać jak w przedszkolu - siadając na sedesie! Za niska jest, by kucać nad muszlą, więc uczę ją, żeby wyścieliła sobie chociaż sedes papierem, albo stawała na nim, ale to już jest na granicy akrobatyki, więc wiem, że choć obiecuje, że tak będzie robić, to nie wiem, czy zawsze, jak mnie nie bedzie w pobliżu, tak zrobi.

I już widzę perspektywę drożdżycy i innych strasznych zakażeń.

I bądź tu mądry - które postępowanie - Monstera czy Monsterówny lepsze dla zdrowia jest?

poniedziałek, 05 czerwca 2006
piątek, 02 czerwca 2006

- Gdzie dzisiaj idziemy? - pytają niezmiennie Monstery po wyjściu z przedszkola, potem ja niezmiennie mówię: "nie mówi się , tylko dokąd", więc znowu pytają:

- No to dokąd dzisiaj idziemy?

A ja w zależności od nastroju, albo każę im się skupić, pomyśleć, jaki dzień tygodnia dzisiaj mamy, żeby same wyciągnęły wnioski, albo od razu wrzeszczę, że chyba wiedzą, jaki jest dzień tygodnia i dlaczego muszą CODZIENNIE pytać się o to samo.

Ale ostatnio ich zaskoczyłam kompletnie, bo na standardowe pytanie, odpowiedziałam:

- Do przedszkola dzisiaj idziemy!

- Łeeheee heee - zawyły powalone śmiechem Monstery, a że przyzwyczajone do moich ciążowych pomyłek, to nie wzięły mnie ani na chwilę na serio.

- Serio, serio - powiedziałam - do NOWEGO przedszkola!

I się zaczęło. Monstery zaliczyły integracyjne spotkania w nowym przedszkolu. Właściwie spotkania te były dla dopiero rozpoczynających edukację przedszkolną, ale Monstery jako nowe w placówce, też zostały zaproszone.

Dopiero obserwując tamte maluchy, które pierwszy raz odrywają się od mam, przypomniałam sobie nasze traumatyczne przeżycia z Monsterówną i brak jakichkolwiek przejść z pójściem do przedszkola Monstera. I zdałam sobie sprawę, jakie ja mam duże dzieci. I jak to jest najgorzej temu najstarszemu, które przeciera szlak, które wszystkiego doświadcza jako pierwsze. A następne traktują jedzenie przy małych stoliczkach, sprzątnie zabawek na polecenie pani i słuchanie poleceń obcej babki jako coś zupełnie naturalnego.

Kiedy Monsterino będzie szedł do przedszkola, będzie jeszcze w nim Monster. Monsterino też to będzie traktował naturalnie. A znowu biedna Monsterówna będzie jako pierwsza przecierać ścieżki w szkole.

A pierwsza reakcja Monsterów na nowe przedszkole, to była inwentaryzacja zabawek ("to też mamy w naszym STARYM przedszkolu, a tego nie mamy")

I tak ogólnie, to spotkania integracyjne to naprawdę świetny sposób na oswojenie maluchów z nową rzeczywistością. Doskonale to wymyśliły panie i perfekcyjnie przeprowadziły. Dzieci mają nawet pamiątkowe zdjęcia, żeby przez wakacje przypominać sobie swoich przyszłych kolegów.

To się liczy na plus nowego przedszkola. A z dosładzaniem napojów jeszcze będziemy walczyć.

Fajnie jest teraz podsłuchiwać dialogi Monsterów, gdy rozmawiają ze sobą o przedszkolu i upewniają się: "ale to było w nowym czy starym przedszkolu?"

Archiwum
do Monsterowa tędy