wtorek, 30 maja 2017
nagły wzrost okularników w rodzinie oraz inne wpadki w rodzinie wielodzietnej

 

Dobijała się do nas szkolna pani pielęgniarka, bo się w ostatnich miesiącach wzrok Monsterina pogorszył, a my nic z tym nie zrobiliśmy.

Ups. Problem wielodzietnej rodziny - może coś tam umknąć. A że nie skarżył się Monsterino na bieżąco, to się o wizycie u okulisty zapomniało.

Aż nadszedł ten wiekopomny dzień, który ukazał, że monsterdziadek nie tylko Monsterównie przekazał swoją wadę... Monsterino ma taką samą, tylko głębszą. A już myśleliśmy, że możemy winę na komputer zwalić, a tu nic z tego: znowu winny jest dziadek...

Teraz musimy się wybrać do optyka. Choć Monsterino lepszy na zakupach od Monsterówny (uwaga  - udało nam się kupić suknię na bal oraz parę podstawowych ciuchów w ciągu dwóch godzin! chyba doprowadzamy zakupy do perfekcji - aczkolwiek Monsterunia zostawiłyśmy w domu)

to już mi cierpnie skóra na myśl o ponownym odwiedzeniu centrum handlowego. No, co ja poradzę, gdy nie lubię.

A tymczasem zupełnie zapomnieliśmy, że pylą trawy i Monster w zasadzie nie powinien żadnych aktywności sportowych na zewnątrz wykonywać, a tu w jeden weekend biegł w Color Run (5 km plus dobiegnięcie do i z mety, razem spokojnie pod 10 km),

 

a potem jeszcze w Tarnowie Podgórnym w ramach Biegu Lwa machnął 2 km.

I padł.

Pani doktor potępiła spojrzeniem Monstertatę, ale na naszą obronę muszę przyznać, że dzięki odczulaniu naprawdę już zapomnieliśmy o alergii Monstera. Już prawie w ogóle nie ma ataków.

Prawie było w zeszły weekend. Teraz już jest dobrze.

Wracając do Monsterina - on też biegł, i tu i tam. My się tylko z Monsteruniem wymiksowaliśmy w tym roku.

 Z innych nieszczęść, to Monsterówna zgubiła Pekę i kartę bankową, bo jej się z ogrodniczek wysunęły.

Na szczęście kartę udało się zablokować, zanim ktoś odkrył, że można płacić dotykowo, a zanim duplikat peki dostanie, niestety rowerem do szkoły dojeżdżać będzie musiała. Wiem, wiem - nie wypada i koszmar.

I gdyby nie była w rodzinie wielodzietnej, to by się ją pod szkołę podwoziło.

Nie wiem. Może. Tylko po co takie gdybanie.

piątek, 19 maja 2017
maj miesiącem rekrutacji

 

Niepostrzeżenie nadszedł maj i panika, bo Monsterówna nadal niezdecydowana, które liceum (chociaż tyle, że liceum, a nie szkołę zawodową) wybrać.

W tym roku wielkimi bukwami na stronie rekrutacji wytłuścili, że nie ma możliwości zmiany szkoły po złożeniu wniosku, więc tym bardziej blady strach na nią padł.

No bo koniec: jak wybierze, tak będzie.

Złośliwie czyniłam przytyki, że ewentualnie może poczekać, jak wszyscy inni wybiorą i brać, co zostanie, ale nie wzięła tego sposobu na poważnie, nie wiedzieć, czemu.

Metodą eliminacji negatywnej (bo sobie pozwiedzała szkoły na dniach otwartych i targach) wybrała dwa licea. Trener byłby zadowolony, gdyby do pierwszego się dostała, bo najbliżej i jest szansa, że będzie lądować na sali nie zawsze ostatnia, jak dotąd.

Rekrutacja odbywa się on line, ale wypełniony i wydrukowany wniosek, podpisany przez oboje rodziców, musi zostać złożony w szkole pierwszego wyboru. W przeźroczystej koszulce:) Wtedy dopiero jest zatwierdzony! Cudowne połączenie nowoczesności z tradycją. Pani w sekretariacie jak zwykle rules.

Do klas dwujęzycznych i IB nabór kończył się wczoraj. No i kiedy Monsterówna złożyła podanie?

I tu Was zaskoczę

- o nie, nie 10 minut przed zamknięciem sekretariatu, nie.

Rano.

Zadzwoniła do mnie, żeby poinformować, że zdążyła.

Specjalnie do szkoły swojej obecnej nie poszła, żeby zdążyć.

To się nazywa: poświęcenie dla rekrutacji.

Do IB ma egzamin w weekend, szanse marne, bo dzikie tłumy - 3 osoby na miejsce, a laureaci w olimpiadach, którymi Monsterówna nie jest, mają pierwszeństwo. Jedynie na wielodzietność oraz punkty za osiągnięcia sportowe w dwóch dyscyplinach ma (bo i biegi w lidze gimnazjalistów jej pięknie wyszły - dostała brąz na 1000m).

Ale ponieważ do końca przekonana do IB nie jest, żałować nie będzie. W kolejności następnej wybrała jednak biol-chem, a na końcu mat-geo i mat-fiz.

Jakby się nie wydarzyło, będzie dobrze. Uwielbiam jej podejście do życia!

piątek, 05 maja 2017
lepiej nie sugerować się prognozą pogody

 

Prawie dwa dni zajął Monstertacie generalny przegląd naszej floty rowerowej. A później dobrych parę godzin pakowaliśmy monsterautobus: trzy rowery na bagażniku, dwa wewnątrz, a jeszcze przyczepka w kufrze. Teraz mamy to opanowane i wracając poszło nam szybciej.

Wbrew prognozom pogody mieliśmy fantastycznie - choć chłodno, ale słonecznie. Monstery odpuściły sprzeczki, mają doskonałą kondycję, więc tylko pytały - ile kilometrów i dawały na maksa do przodu. Ja ledwo nadążałam w ogonie.

 

Odetchnęliśmy, uśmiechnęliśmy się, przydał się nam wszystkim taki głęboki oddech

Archiwum
do Monsterowa tędy