poniedziałek, 30 maja 2016
o, matko, czyli ulało mi się

 

Im dłuższego stażu macierzyńskiego się dorabiam, tym bardziej upewniam się, że każde dziecko przychodzi na świat już absolutnie gotowe i tak naprawdę niewiele możemy zrobić, by je zmienić. To, że newborn nie jest tabula rasa, to wiedziałam od zawsze, ale że zdecydowanie mieszanka genów ma nad wychowaniem przewagę, to do tego dojrzałam.

A obecnie na codzień mam wizualizację nastoletnich umysłów - totalny rozgardiasz, stare połączenia nerwowe zerwane, a nowe jeszcze nie potworzone.

I prawdą jest oczywistą, że nastolatkom można nabimbać. Nie łudziłam się, że jest inaczej, ale ostatnio dzień po dniu mam to na talerzu. Nastolatek pokazuje w pełni swoje prawdziwe oblicze. Pod względem edukacyjnym u nas nie jest tak źle, bo starsi sami z siebie dają radę ze szkołą i doprawdy dziwię się rodzicom, którzy na zebraniu walczą, bo któreś nie radzi sobie z którymś przedmiotem. Czy te dzieci nie mają głosu, jak im coś nie odpowiada? Porozmawiać z nauczycielem nie mogą? Z tego, co słyszę, nauczyciele gimnazjalni są prawdziwymi aniołami, że z młodymi ludźmi w tym wieku dzień w dzień wytrzymują.

Niech mi się, przy okazji dnia matki i dziecka, trochę uleje, bo już uszami wychodzi.

Taka Monsterówna, na pierwszy ogień. Sama z siebie pilna i odpowiedzialna. Perfekcjonistka superkrytyczna  do wszystkich na około. Chyba już się nadaje na wyjazd z domu, bo dom według naszej organizacji jej nie odpowiada.

A na Dzień Matki dowiedziałam się, że nigdy się z nimi, jako małymi dziećmi, nie bawiłam. O!

Monster. Możesz kupić gościowi kask. Nie, żeby najtańszy, z Decathlonu, nie. Musi być lepszy, z Intersportu. Możesz nawet zmusić gościa, żeby ten kask włożył na łeb, gdy jedziemy do parku. A potem odwrócisz się w kierunku wysportowanych siatkarzy plażowych, a on 13-stolatek najmądrzejszy w całej wsi, wyruszy na tor dla rowerów, skoczy, przewróci się i rozetnie łuk brwiowy oraz stłucze rękę. A kask porzucony na trawie...

Trener go zamorduje, bo w maju wyskakał trzecie miejsce na Mistrzostwach Polski, potem na innych drugie drużynowo i w synchronie szóste, olimpiada pod koniec czerwca, a on na tydzień (jak dobrze pójdzie!) wyłączony z treningów.

Monsterino. Najdłużej chuchany i dmuchany.  Godzinami zabawiany lekturą. Teraz uzależniony od gier elektronicznych i od słodyczy. Kłamie w żywe oczy, jeśli chodzi o te dwie powyższe rzeczy. Mam nadzieję tylko, że nie wymusza słodyczy na kolegach w szkole.

Monsterunio na razie jest poza klasyfikacją, tylko ostatnio budzi się z nieutulonych krzykiem. Ani chybi z powodu krzyków wydawanych przez matkę.

Poodychałam głęboko leśną głuszą, ale pomogło tylko na czas biegu.

piątek, 06 maja 2016
masakra piłą mechaniczną

 

Lament nad leśną głuszą! Normalnie serce mi stanęło, gdy skutki działalności ekipy drwali zobaczyłam. Głusza nasza stopniowo przestaje być leśna!

Oby to tylko wycinki planowe były i nasiania nowe powstały, a nie dobra zmiana.

żeby unaocznić.

teraz jest tak

A 13 lat temu na tę samą drabinkę Monsterówna wchodziła w takim otoczeniu

Może za bardzo marudzę, bo parę ścieżek leśnych, genialnych do biegania, jazdy na rowerze i ogólnego dzikowania zostało (idealnych do jazdy na crossach według niektórych), co też robiliśmy i było tak pięknie, że się wyjeżdżać bardzo nie chciało.

Po drodze tradycyjnie przeszukaliśmy Wrocław pod kątem nowych krasnoludków.

Monster przyssał się do jednego szczególnie (o dziwo, nie zrzucił tego na motorze)

Chociaż mimo wszystko troszkę większy od krasnoludka jest:)

Archiwum
do Monsterowa tędy