piątek, 28 kwietnia 2017
punkty zwrotne, albo zapalne

 

Monsterówna zaczęła mieć żołądkowe przeboje, więc po kilku wizytach u pani gastroenterolog i kuracji antybiotykowej, rozpoczęła życie na diecie eliminacyjnej. Bez laktozy i glutenu. Jest trochę lepiej, ale na pewno mozolnie, jeśli chodzi o komponowanie posiłków. Zresztą dieta nastolatków to temat na osobny wpis.

Monsterówna ma ciągłe pretensje, że za mało zajmujemy się jej problemem i że pichcenie kukurydzianych naleśników czy owsianych placuszków zajmuje mnóstwo czasu. Nie biorę skarg do siebie, ja mam minimum czasu dobowego do niepracowej egzystencji i w żadnym scenariuszu w wolnym czasie nie gotuję.

Zazwyczaj wychodzę z domu tak wcześnie, że prawie cała ekipa jeszcze śpi, ale dzisiaj, w związku z pakowaniem się na majówkę, postanowiłam pracować z domu. No i zobaczyłam, jak to Monsterówna czyta książkę przegryzając jogurtem (bez laktozy) jeszcze o 7:30 i wyraźnie daje mi do zrozumienia, że to moja wina, iż skończyło się właśnie jej mleko i że MUSI CHYBA ZJEŚĆ DZISIAJ OBIAD W SZKOLE (zgroza!).

To nic, bo o 7:30 Monster przewracał się na drugi bok, gdy zdziwiona poszłam zrobić przegląd ciuchów do prania. 

Okazało się, że on wstaje o 7:35 i od razu leci na tramwaj. Czyli nasze napominania o śniadaniu, jako najważniejszym posiłku dnia ma w głębokim poważaniu. On nie jest rano głodny.

Rzeczy do prania też nie ma w koszu na brudy za dużo, ale zlokalizowałam już dwie, interesujące sterty - jedną na środku pokoju Monsterówny, drugą przy komodzie Monstera.

Może to jest odpowiedź. No nic - w lesie, wśród błota i może śniegu, lekko przechodzone rzeczy będą ok.

Ja ze swojej strony zapakuję wszystkim czapki i szaliki. A na rowery jedziemy, nie na narty.

 

poniedziałek, 24 kwietnia 2017
sama radość

 

- Jak odbieram Monsterunia ze żłobka, to go pani Karolina zawsze ulizuje - skarżę się Monsterównie

- A ile razy go odebrałaś? Dwa? A już mówisz, że zawsze - strofuje mnie Monsterówna

****

Późny wieczór, ciemno i zimno, ja już udaję się do sypialni, a tu widzę, że Monster szykuje się do wyjścia.

 

- Dokąd idziesz? - pytam wcale nie agresywnie

- A co, nie pozwolisz mi? - napada na mnie Monster

- Pozwolę, tylko chcę wiedzieć, dokąd idziesz i na jak długo?

- Po co?

- Żeby wiedzieć, co powiedzieć policji, jak nie będziesz za długo wracać - tłumaczę

Monster przewraca oczami, oczywiście nie dotrzymuje czasu powrotu, jeździ rowerem po nocach w parku, bo wtedy nie ma ludzi wokół i pewnie może szaleć po górkach. Nie wiem.

Z nastolatkami jest wesoło.

Wiecznie trzeba się albo im tłumaczyć, jeśli czegokolwiek się od nich chce. I obrażają się pasjami.

Ale z drugiej strony lazagne zrobią, dziecko przypilnują, testy napiszą.

No ja bym testów gimnazjalnych już nie zdała. Szczególnie z przyrody. Szacun dla młodych.

sobota, 15 kwietnia 2017
najpierw wokół jeziora, a potem ze święconką

tym razem malutki sukces Monsterunia - nareszcie bieg do przodu - 200 metrów do mety:)

Świąteczne uściski dla Was wszystkich od króliczej mamy i króliczka

 

Relacje z lekkim poślizgiem

Od najbardziej aktualnych,czyli monsterowy występ miesiąc temu:)

Dalej nie przeszli, ale dobrze się bawili w Gdyni, podglądali najlepszych i mają duże chęci spróbować być jeszcze bardziej kreatywnymi w przyszłym roku.

Jakość filmu, szczególnie dźwięku, wymaga skupienia i pump up the volume.



 

Oraz zawody sprzed tygodnia.

Monsterówna, dzielna i najbardziej pracowita sportsmenka, którą znam nareszcie z sukcesem wystąpiła na Pucharze Polski.

Miliony powtórzeń, lata treningu (9lat!), nigdy nie powiedziała, że jej się nie chce...

 



Archiwum
do Monsterowa tędy