wtorek, 07 marca 2017
Na finał, do Gdyni!

 

 

Popłakałam się ze śmiechu i wzruszenia na odysejowym przedstawieniu monsterowej drużyny.

Jestem pełna podziwu dla ich pracowitości i twórczego umysłu, duma mnie rozpiera! A pomysł i staranne wykonanie każdego elementu mnie ZADZIWIŁY!

No i sam występ - głośno, wyraźnie - w dodatku cały tekst rymowany. Super.

Spontany też im genialnie poszły i na 1 miejscu w grupie przeszli do finału!

Boscy są:) A że druga drużyna ze szkoły też przeszła, to do Gdyni będzie jechać wesoły autobus. Wiwat, publiczne gimnazjum!

Niewyraźne zdjęcie z wejścia na scenę

 

Tutaj spowiadają się sędziom z niuansów występu

 

I cieszą się z udanego przedstawienia

Mały kibic też się zapatrzył

Temat przedstawienia ze strony Odysei Umysłu: Bohater bardzo super...cdn

Streszczenie:

Kreatywność jest w niebezpieczeństwie… Z pomocą przybywa więc heros, jakiego jeszcze nie było! Członkowie zespołu powinni stworzyć i odegrać humorystyczne przedstawienie o wymyślonym przez nich super-bohaterze, który w trzech różnych sytuacjach próbuje obronić zagrożoną jakoś kreatywność. Rzeczona postać – chociaż zazwyczaj nie odstaje od reszty społeczeństwa – to gdy rusza do akcji na ratunek twórczości, uruchamia specjalne super-zdolności, ewidentnie odróżniające ją od innych. Zaskakującego herosa wspierać będzie niezdarny pomocnik, do konfrontacji z nim stanie pewien Mściwy Przeciwnik, na scenie zaprezentowany zostanie układ choreograficzny wyobrażający bitwę, zaś fabuła spektaklu zakończy się w sposób nagły i dramatyczny, pozostawiając widzów w niepewności co do dalszego rozwoju wypadków…



czwartek, 02 marca 2017
Czternastolatek

 

Monster w najbliższy weekend bierze udział ze swoją gimbazą w regionalnym etapie konkursu "Odyseja Umysłu", zatem obecnie najczęściej używanym przez niego przymiotnikiem jest KREATYWNY.

Trzeba przyznać, że gimnazjaliści są naprawdę sprawni w myśleniu. Pewnie najwytrwalsi czytacze Monsterowa pamiętają, jak to w pierwszej klasie Monsterówny zorganizowałam i trenowałam odysejową drużynę siedmiolatków. Chociaż byli prawdziwie zaangażowani i kochani, to jednak za pomoc rodziców dostali całą furę punktów karnych. A teraz Monster nawet sam dekorację wiózł tramwajem do szkoły, nie mówiąc już o tworzeniu przebrania (szył! Igłą! Z nitką!). Jakieś narzędzia z zestawu Duży i Poważny Majsterkowicz do tworzenia scenografii też się używało (i musiał zaiwaniać ze śrubokrętem, bo wkrętarkę mu ojciec z dziadkiem gdzieś posiali).

Oj, dzieje się w życiu Monstera sporo, od kiedy z hukiem rzucił treningi.

Biega, ale nieregularnie. Ot, tak, żeby się nazywało, że czasem się rusza.

 

W ramach wolontariatu co tydzień pomaga w przedszkolu i uważa, że dzieci go uwielbiają. [Skromność to drugie imię naszego Czternastolatka]

Raz przez dwie godziny temperował wszystkie przedszkolne kredki (wyszedł z odciskami na palcach), raz segregował prace, ale głównie bawi się, albo rozmawia z dziećmi.

W domu potrafi zabawić Monsterunia. Tylko w przypadku głębszej afery pieluszkowej wzywa pomoc.

Oprócz wolontariatu uczestniczy we wszystkich kółkach zainteresowań, które nie nachodzą na siebie. Otwiera kółko graczy RPG, gdzie jest postacią pół-elfa. (postać ma dłuższą historię, jest kowalem po traumatycznych przeżyciach, dosyć czasu spędził, żeby wszystkie szczegóły wymyślić łącznie ze szkicem)

Czternastolatek chciałby mieć motor oraz zostać aktorem (gra w szkolnym przedstawieniu) albo lekarzem, bo lubi biologię oraz chemię. No, a lekarz może pracować wszędzie i zarobić kupę kasy i mieć wtedy dom pod miastem (blisko lasu, by jeździć tam na crossie) z podwójnym garażem, żeby parkować w nim i motor, i samochód.

Jak widać Monster dosyć precyzyjny w swoich marzeniach jest.

I powiem Wam tak: stawiam na to, że mu się wszystko to, co zechce, spełni.

Życzę Ci zatem, synu, byś osiągnął te materialne marzenia jak najszybciej, odsapnął, a potem miał czas, żeby wreszcie pomyśleć o tym, co tak naprawdę jest w życiu ważne.

Archiwum
do Monsterowa tędy