poniedziałek, 27 lutego 2006
piątek, 24 lutego 2006
czwartek, 23 lutego 2006
środa, 22 lutego 2006
wtorek, 21 lutego 2006
czwartek, 16 lutego 2006
wtorek, 14 lutego 2006
poniedziałek, 13 lutego 2006
piątek, 10 lutego 2006

Z małym poślizgiem, ale z okazji swoich urodzin, Monsterówna została po raz drugi mamą. Odbyła się klasyczna detronizacja ukochanej dotąd córeczki – starszy bobas został przeniesiony do łóżka, a kołyskę zajęła nowa córeczka - samo życie. 

Pierwszy wieczór z niemowlakiem był wyczerpujący – ledwo wyjęta z pudełka, Malutka (bo tak ją pieszczotliwie nazywa Monsterówna) zaczęła gaworzyć i śmiać się. No to ją Monsterówna zatkała dołączonym smoczkiem. Malutka ssała owszem, mechanicznie mrugając oczami, ale nadal nie zasypiała.

W końcu nadszedł czas kąpieli i lalki – obie- Monsterówna jednak sprawiedliwie przypomniała sobie o starszej, wylądowały z Monsterówną w łazience. Bo Malutkiej nadal nie zamykała się buzia.

-         Mamuś, kiedy ona wreszcie zaśnie! – zdenerwowana Monsterówna zaczęła lalkę nosić i kołysać. To ma się chyba we krwi!!

Na szczęście, w przeciwieństwie do ludzkiego niemowlaka, lalka dostarczyła wraz ze sobą instrukcję obsługi. Jak można było się domyślić, lalka nie uśnie, dopóki się jej nie nakarmi.

No to wlałyśmy do butelki wodę i Monsterówna zaczęła karmić.

Po paru łykach lalka... BEKNĘŁA.

Monstery zarechotały, ale już zaraz uciszały się wzajemnie, bo okazało się, że lalka pijąc usypia i daje się słyszeć lekkie chrapanie. No, czad! Po prostu czad! Monsterówna dumna i blada, że udało jej się uśpić lalkę, delikatnie wyciągnęła jej butelkę z buzi i już już zmierzała do kołyski, gdy... lalka otworzyła oczy i zaczęła się cieszyć!

Cały cykl rozpoczął się od początku. Monsterówna, już dosyć mocno zdenerwowana, a ponadto zmęczona, wręczyła mi lalkę z poleceniem, żebym ją pomogła uśpić.

Lalka rytmicznie przełykała, a ja potulnie tuliłam lalkę, jak to babcia wnuczkę. W końcu zawołałam Monsterównę, bo lalka zasnęła.

-         To teraz spróbujemy od razu dać jej smoczka – zaproponowała Monsterówna, a ja uśmiechnęłam się pod nosem, bo Monsterówna jako niemowlę NIGDY nie dała się oszukać smoczkiem.

No i Malutka wdała się w matkę swą, bo i tym razem lalka po wyjęciu butelki zaczęła gugać.

Monsterówna, ledwo żywa, bliska była załamania.

-         To może jak zaśnie, to jej nie wyjmiemy butelki, dobrze? – zaproponowałam i ...udało się!

Monsterówna na paluszkach zaniosła lalkę z butelką w buzi do kołyski i sama położyła się do łóżka. Zasnęła w trzy sekundy.

Dokładnie jak ja, gdy Monsterówna była malutka.

Życie z niemowlakiem jest takie wykańczające!

środa, 08 lutego 2006
poniedziałek, 06 lutego 2006
piątek, 03 lutego 2006
czwartek, 02 lutego 2006
środa, 01 lutego 2006
Archiwum
do Monsterowa tędy