sobota, 31 stycznia 2015
Czternastolatka

 

Po wielu tygodniach zastanawiania się nad tym, kogo i gdzie zaprosić - Czternastolatka postanowiła świętować swe urodziny twórczo w Glinianej Kuli.

 

Dziewczyny się wyżyły, teraz prace będą schnąć, a potem zostaną wypalone.

I na przekór opinii pani Dyrektor gimnazjum, te akurat dziewczęta potrafią wymyślac sobie rozrywki i regularnie wystawiają krótkie inscenizacje (na tej imprezie Romeo i Julia byli na tapecie), dodatkowo pomaga, że w naszych zasobach sporo kostiumów do przebrania i rekwizytów do wykorzystania.

A jaka jest nasza Czternastolatka?

Oprócz tego, ze mądra, piękna, dobra oraz pracowita, to krytycznie nastawiona do świata (jak my wszyscy byliśmy w tym wieku..).

A reszta jest do do wyczytania we wpisach. Szczególnie miedzy wierszami...

Ale będzie lepiej. Na pewno. Musi być. Damy rade, przetrzymamy, córko, zobaczysz!

 

czwartek, 22 stycznia 2015
dzisiejsza młodzież

 

- Mieliśmy dzisiaj pierwszą lekcję z panią dyrektor - opowiada Monsterówna - mówiła do nas z wyższością, jakby się zwracała do niższej klasy, no wiesz - społecznej (pani Dyrektor uczy WDŻtu i z tego, co zrozumiałam na zebraniu, choć to są lekcje dobrowolne, dyrekcja SUGERUJE, żeby jednak na nie uczęszczać)

- Zarzuciła nam, że jesteśmy mało kreatywni! - żali się dalej Monsterówna - że na przerwie TYLKO gadamy i chodzimy od słupa do słupa...

a kiedyś, to młodzież ją zaprosiła na zorganizowane na przerwie PRZEDSTAWIENIE o Lisie Witalisie!!!

Uśmiałam się. Jestem po stronie wietrzenia umysłu na przerwie chodzeniem od słupa do słupa.

- Czy ona naprawdę wymaga, żebyśmy nawet na przerwie nie mogli się zrelaksować, tylko wymyślać przedstawienia dla pani Dyrektor??! - bulwersuje się Czternastolatka

Wcale się nie dziwię i pocieszam, jak mogę, ale jeszcze dużo absurdów będzie musiała przejść na swej drodze, niech się hartuje.

Ja na przykład od tego miesiąca mam raportować do CENTRALI miesiąc ZANIM ten miesiąc się skończy. To teraz siedzę i wróżę, jak się może skończyć.

Gdy tymczasem Monsterówna znowu zła, bo to JA za mało wymyślny prezent dla dziadka nabyłam. Podczas, gdy mój osobisty ostatni dziadek zmarł dobrych 11 lat temu....

Ale już żaden zarzut ze strony nastolatów mnie nie zdziwi. Tylko notuję dla pamięci, w celu wykorzystania, kiedy na własne dzieci będą narzekać.

 

 

 

poniedziałek, 19 stycznia 2015
okularnica, szczepienia i diastema

 

Monstertata szlachetnie podjął się misji wyboru okularów dla Monsterówny.

Dzielny był, jako że wyprawa wiązała się z wiezieniem nabzdyczonej Prawie Czternastolatki do optyka, a następnie z powrotem.

Pytanie, dlaczego nadąsanej, narzuca się samo, aczkolwiek jest retoryczne.

Stan permanentnej obrazy nastąpił był bynajmniej nie z powodu braku wyboru, który został ostatecznie podjęły, przypieczętowany i może nawet jakoś się uleży na nosie, chociaż już ostatnio przebąkiwała o kontaktach zamiast.

Ale z powodu wady wzroku, jak wiadomo, genetycznie jej przekazanej.

Ani chybi muszę odświeżyć sobie Toksycznych Rodziców.

Kolejnym powodem do focha, jest wizyta u lekarza rodzinnego DOPIERO za 2 tygodnie, czyli 29.01 podczas, gdy przypomniano jej, że bilans gimnazjasty należy zdać pielęgniarce. A wiadomo, jak ciężko umówić ZDROWE dziecko do lekarza rodzinnego.

- Do końca stycznia jest czas, z tego, co mówiłaś - przypomina sobie Monstertata

Monsterówna burczy coś niezrozumiale.

Wzruszamy ramionami - naprawdę nastolatkowi w mózgu coś szwankuje. Dobrze, że przeczytałam książkę Tak, twój nastolatek jest szalony.

*

Rozsierdzony był też w ten weekend Prawie Dwunastolatek.

Ten z kolei na ZA WOLNY INTERNET.

- Już w szkole jest szybszy! - ciskał gromami - Jak można żyć w takim domu!?

Ostatecznie wyłączył komputer i poszedł do pokoju oddać się w spokoju depresji, jako że akurat wkurzającego młodszego brata, na którym można byłoby się wyżyć, nie było w pobliżu.

Następnie najeżonym pozostał, gdyż zostało mu zakomunikowane, iż w poniedziałek i wtorek nie może nadwyrężać się (czytaj: ćwiczyć na akro), gdyż takie są zalecenia przy szczepionce antyalergicznej, którą będzie właśnie dzisiaj miał podawaną. Rozpoczyna paroletni cykl, na początku co dwa tygodnie, potem coraz rzadziej, ale jest szansa, że w końcu na wiosnę nie będzie kichać, ani kaszleć.

Co nie zmienia faktu, że nadąć się można tak na wszelki wypadek.

*

Monsterino wkurzony jest przeważnie wtedy, gdy go odlepiamy na siłę od jego ulubionej nawalanki internetowej. Jemu internet chodzi wystarczająco i ma pozwolenie na nawalanie ALE po odwaleniu ustalonych robót domowych oraz PO czytaniu uzgodnionej wcześniej liczby rozdziałów.

No i kiksy są. Że co z tego, że niby przeczytał, skoro przy streszczeniu plącze się w zeznaniach.

Że ustalone było, że najwcześniej o 8 rano może włączyć komputer, a tu zupełnie przypadkiem Monstertata natyka się na niego już o 7:49.

Za to ze spraw zdrowotnych akurat u Monsterina, tfu, tfu i odpukać - posucha. W najbliższym czasie (tj. we wrześniu - najwcześniejszy termin konsultacji na NFZ) nastąpi być może konieczność zlikwidowania szczerby między przednimi zębami. Tak naprawdę, to nie jestem przekonana, czy trzeba mu ją likwidować. Jeszcze wszystkich zębów stałych nie ma, jakiejś traumy z powodu diastemy nie przechodzi, no ale skonsultuję się z ortodontą, żeby nie było, że biedne dziecko z wielodzietnej rodziny ma zaniedbany zgryz.

*

Najmłodsze Monsterzątko konsultowane jest regularnie, ale bez zbytnich, dodatkowych atrakcji.

Jedynie sugerowałam starszemu rodzeństwu możliwość uczestniczenia w usg 3/4D. Rozważają celowość.

 

czwartek, 15 stycznia 2015
wolontariuszka

 

Gimnazjum trzy dni pisało testy próbne. Jeśli myślicie, że tylko trzecie klasy, a reszta sobie bimbała, to się grubo mylicie. Pozostali też testy, ale na swoim poziomie. Czyli trzy dni klasówek ze wszystkiego, wszędzie tak jest, czy tylko gimnazjum Monsterówny takie ambitne?

Ponadto Monsterówna kwestowała całą niedzielę! Monstertata zawiózł ją do sztabu na ósmą, a odebrał po 17! W tym wietrze rozbijały się z koleżanką po mieście, wystawały pod kościołami, załapały się na Mszę i fiestę u Dominikanów, popijały herbatkę z termosu i nawet słit foci sobie nie zrobiła prześliczna wolontariuszka z serduszkową puszką! Żadnego update'u na fejsie - no w ogóle nie lansuje się dziewczyna;)

Monster już przebiera nogami, żeby w przyszłym roku też kwestować. I znając go, trasę przejścia od razu wrzuci na profil...

Z kolei Monsterino ma jakieś cofnięcie intelektualne i uczenie się idzie mu jak po grudzie, ostatnio. Może nierównomiernie się rozwija, bo z kolei na akro mu idzie i na obóz feriowy się załapał z całą elitą klubu (jak to twierdzą starsi jej przedstawiciele, he he)

A i news jeszcze sprzed świąt: okazało się, że Monsterówna musi nosić okulary! I to nie z powodu czytania przy złym świetle, tylko nie widzi na tablicy. Chociaż okulistę odhaczyliśmy w rekordowym terminie, recepta leży i się kurzy, gdyż ponieważ decyzja o wyborze kształtu oprawek jest jeszcze trudniejszą od wybrania odpowiednich spodni (to ostatnie zajęło namledwie 2 godziny, nawet całej gazety nie zdążyłam przeczytać przed przymierzalnią!)

Już na dwóch sesjach u różnych optyków była, raz ze mną, raz z Monstertatą i nadal nie wie, które wybrać. No nic, w szkole na razie siada bliżej tablicy, a neonów na spacerze po mieście nie czyta (nie mogłam uwierzyć, ale naprawdę nie potrafiła przeczytać z daleka - tak nagle jej się wzrok pogorszył - wada genetyczna po Monsterdziadku - już otrzymał stosowną reprymendę).

poniedziałek, 05 stycznia 2015
politycznie oraz reakcje, trochę restrospekcji

 

Monsterino jest jedynym zorientowanym politycznie dzieckiem w Monsterowie. Starsi jakoś nigdy nie emocjonowali się specjalnie wyborami, czy rządzącymi, a tymczasem Monsterino i owszem, co miałam już dawno, przy okazji lokalnych wyborów prezydenckich, napisać.

Bowiem Monsterino oznajmił w domu prawdę oczywistą, że nie możemy głosować na wtedy obecnego prezydenta, gdyż dba on tylko o interesy bogaczy. Po takim wystąpieniu poczułam się naprawdę biedulką. Na szczęście nie musieliśmy polemizować z dzieckiem, bo też nie chcieliśmy już kolejnej kadencji Grobelnego. 

Ale największym zaskoczeniem był koszmar, z którego pewnej nocy obudził się Monsterino. Otóż śniła mu się mianowicie.... Ewa Kopacz!

- A ty wiesz, w ogóle, kim jest Ewa Kopacz? - zapytałam zdziwiona

- Premierem Polski - odpowiedział Monsterino równie zdziwiony, że mogę się o takie oczywistości pytać.

No to przesłuchałam starszych. Plątali się w zeznaniach. Coś tam słyszeli, ale odpowiedzi wprost nie usłyszałam.

Jeszcze cofając się do momentu, w którym ogłosiliśmy nowinę o nowym członku rodziny, okazało się, że dobrą wiadomością, to ona generalnie nie jest.

Może dla Monsterówny, ale tylko pod warunkiem, że będzie to siostra.

Monster, który zasadniczo obecnie jest ciągle zmartwiony i przygnieciony ciężarem życia, oświadczył, że to katastrofa i jak my przeżyjemy z jeszcze kolejnym dzieckiem. Przecież to kasa, której nie mamy w nadmiarze! Nie dociera do niego, że to absolutnie nie jego problem. Przy każdej okazji życzy Monstertacie lepiej płatnej pracy.

Monsterino się obraził. Potem okazało się, że wykoncypował, że przez nowe dziecko nie będę miała czas na wieczorne czytanie.  A że akurat jesteśmy po raz kolejny przy Jaśkach, a tam następny Jan się miał narodzić, to bardzo był w temacie i przeżywał równolegle.

Wydusił to z siebie dopiero po paru dniach i jednocześnie uspokoił, bo albo sam przemyślał, albo ktoś mu podpowiedział, że niemowlę o tej porze, o której czytamy, już dawno będzie spać.

Nie uświadamiałam go, że może nie być tak różowo, gdyż nastawiamy się tylko OPTYMISTYCZNIE: dziecko będzie spokojne, układne i współpracujące.

Słyszysz, Monsterzątko? (już widzę, jak się śmieje w kułak na te nasze życzenia)

sobota, 03 stycznia 2015
to będzie bardzo interesujący rok

 

Doprawdy, ciężko zadowolić wszystkich w wielorodzinie. A to śnieg nie taki, a to snowboard się odpina (zamki zamarzły), a to narty na pewno się już stępiły, to z powodu TEGO LODU.

Jestem chyba jedynym zadowolonym z wyprawy członkiem rodziny.  Zgadzam się, że warunki nie były ani austriackie, ani włoskie, ale jeździć się dało, naprawdę. Jeszcze tylko wewnętrzny członek rodziny (członkini, mamy nadzieję) nie wyrażał oficjalnego sprzeciwu. Ma czas.

Natomiast życie z nastolatkami to ciągła bitwa słowna. Mało które polecenie nie jest kwestionowane, każda akcja komentowana, a już zadowolenie towarzystwa NA RAZ jest skazane na porażkę. Co najmniej jedna osoba w danej sekundzie jest obrażona.

Muszę zbierać teksty do cytowania, bo to moja jedyna broń, jeśli nie chcę od razu doprowadzać do rękoczynów. A ręka świerzbi, oj bardzo! Tymczasem odpowiedź młodzieży jest natychmiastowa: bicie dzieci jest karalne!

I co z tego, że niesłuchanie rodziców to grzech;) Już rozumiem, dlaczego były przypadki próśb wśród znajomych pewnej pani dyrektor domu dziecka o czasowe umieszczenie młodego człowieka w placówce. W celu prewencyjnym, oczywiście. By dziecię uświadomiło sobie, że w KAŻDEJ rodzinie są OBOWIĄZKI i każdy musi wnieść swój wkład w obsługę instytucji zwanej RODZINĄ. No innego ustroju, opartego na rodzinach-niewolnikach nie uznaję.

A tu poprosisz o rozłożenie talerzy konkretnego delikwenta i zamiast akcji następuje licytacja tych razy, gdy w bliższej i dalekiej przeszłości takową akcję poczynił i absolutnie TO NIE JEST JEGO kolej. Monsterówna wprawnie tego argumentu nie używa, ona z kolei wprowadza bierny opór - czyli szybciej zjemy na stojąco łyżkami z garnków niż doczekamy się talerzy ze strony obrażonej królewny.

- Umyj ręce! - przypominam

- Po co? - wzrusza ramionami oraz przewraca oczami Młode Pokolenie

SERIO? Taki będzie ten rok?!

Ani chybi kryminał powinnam zacząć pisać w celu odreagowania.

 

***

No proszę popatrzyć - jakie bajkowe świerki! Jak można nie być zadowolonym z choćby tak krótkiego cudownego odcinka?!



Archiwum
do Monsterowa tędy