wtorek, 31 stycznia 2006
poniedziałek, 30 stycznia 2006
piątek, 27 stycznia 2006
środa, 25 stycznia 2006
wtorek, 24 stycznia 2006
poniedziałek, 23 stycznia 2006
piątek, 20 stycznia 2006
środa, 18 stycznia 2006

Monsterówna ma dzisiaj próbę występu baletowego, który odbędzie się w sobotę, na Dzień Babci i Dziadka. W zeszłym tygodniu też była próba - "na PRAWDZIWEJ scenie" - jak Monsterówna tłumaczyła przedszkolnym koleżankom, ale te nie rozumiały powagi sytuacji. Bo taka PRÓBA na PRAWDZIWEJ scenie Z KULISAMI to kamień milowy w baletowej edukacji Monsterówny.

Na początku, gdy Monsterówna dowiedziała się, że w ogóle będzie występ, to powiedziała, że ona nie chce występować. Monsterówna ogólnie podchodzi do wszelkich odstępstw od rutyny jak do jeża, więc już w dwóch występach nie brałyśmy udziału i teraz też nie naciskałam. Ale okazało się, że na poprzednich zajęciach zamiast tańców na sali ma być ta osławiona PRÓBA na scenie.

I Monsterówna się popłakała, że nie pójdzie. Później się popłakała, bo akurat na tych zajęciach nie było jej przyjaciółki, Stasi, no i taka biedna, zaryczana wyszła do mnie z sali, że nikt nie chce jej dać ręki.

- A spróbowałaś wyciągnąć rękę do którejś dziewczynki? - zapytałam spokojnie, choć matczyne serce krwawiło - jak to: nikt nie chce podać ręki MOJEJ córce?

- Nieee - zabeczała Monsterówna, a ja nie mogąc znieść jej beczenia pokazałam podobnie zagubioną dziewczynkę i powiedziałam, żeby podała właśnie jej rączkę, bo wygląda na tak samo zrozpaczoną (a może powinnam poczekać, aż Monsterówna sama rozwiąże ten problem?)

W końcu rzeczywiście dziewczynki ręka w rękę i z osuszonymi łzami pomaszerowały na scenę. Pani od baletu łaskawie zgodziła się na obecność rodziców na próbie, co Monsterówna powitała widocznym uczuciem ulgi.

A potem było już różnie. Dziewczynki bawiły się wybornie, choć na początku oczywiście nie wiedziały, co to są kulisy i jak mają się za nie schować, a pani nie przyszło na myśl, że to nie takie oczywiste.

Pani stwierdziła, że występ tej, najmłodszej, grupy będzie katastrofą (tak jakby ktokolwiek ją naciskał, żeby jakikolwiek występ był - ja tam jestem przeciwko temu i innym występom, chodziło mi li jedynie o zajęcia baletowe dla Monsterówny, a nie o występy). Poza tym pani powiedziała, że jak się przychodzi raz w tygodniu na zajęcia, to nie ma widoków na POWAŻNE zajęcia, bo dzieci nie pamiętają układu (jakby pamiętanie układu było dla pięciolatki najważniejsze).

Szczerze mówiąc, jestem rozczarowana podejściem pani do tych zajęć. To nie miała być szkoła baletowa (w takowej zajęcia rzeczywiście są dwa razy w tygodniu minimum, ale mówią to szczerze na początku, a nawet organizują egzamin hmmm... dopuszczający dziecko do zajęć), to miały być zajęcia baletowe dla dziewczynek, myślałam, że Monsterówna nauczy się ładnie poruszać, trzymać prosto, no i przede wszystkim, że będzie się dobrze bawiła.

Monsterównie się podoba, nie może się doczekać dzisiejszej PRÓBY GENERALNEJ, ale czuję, że w przyszłym roku czeka nas poważna decyzja - albo zdecydujemy się na full opcję, czyli "profesjonalne" zajęcia dwa razy w tygodniu, ale pani się z nami pożegna. Bo widzę, że układ, w którym wszystkie pięcioletnie łąbędziątka wykonują na raz piękne demi plié , jest dla pani najważniejsze.

wtorek, 17 stycznia 2006
niedziela, 15 stycznia 2006
piątek, 13 stycznia 2006
środa, 11 stycznia 2006
wtorek, 10 stycznia 2006
poniedziałek, 09 stycznia 2006
piątek, 06 stycznia 2006
środa, 04 stycznia 2006

Monstery ogólnie gadatliwe są, szczególnie pociesznie jest ich słuchać, gdy rozmawiają ze sobą. Natomiast największą skłonność do zwierzeń mają podczas zasypiania.

Wieczór.

Monsterówna układa swojego faworyta - różowego konika na poduszce:

- Śpij koniku, śpij - nuci kołysankę

- Łeee, konie psecies śpią na stojąco! - wtrąca się, przemądrzając, Monster

- NORMALNE konie śpią na stojąco! - momentalnie replikuje Monsterówna - kolorowe konie śpią jak chcą!

Już zasypiają, gdy Monsterównie zbiera się na zwierzenia.

- Wiesz, zmieniłam dzisiaj trawę Jezuskowi!

- Co zrobiłaś? - dopytuję się myśląc, że nie dosłyszałam

- No Jezusek miał taką starą trawę w szopce, a tam było nowe opakowanie i teraz śpi PRZYNAJMNIEJ na pachnącej trawce...

Chwila ciszy, ale Monsterówna jeszcze nie zasypia.

- I wiesz, jak dzisiaj przyszliśmy do domu z tatą, to ja sprzątałam, a Robert się bawił, a tata czytał gazetę!

- Ale dlaczego sprzątałaś? - pytam trwożliwie, bo dlaczego biedna mała kobietka miałaby sprzątać, podczas gdy faceci oddawali się odpoczynkowi

- Bo ja lubię porządek! - sapnęła Monsterówna kokosząc się wygodnie w łóżku, ale to nie miał być ostateczny koniec konwersacji

- A wiesz, nie lubię Stasia na basenie, bo on mnie ciągnie za strój! I Jasia, bo on cały czas na mnie skacze i ja już nie chcę chodzić na basen, bo nie ma tam żadnej koleżanki!

Rzeczywiście - na początku z Monsterówną chodziły może jeszcze ze dwie dziewczynki, ale się wykruszyły. Stąd, apel:

Moi Drodzy! Jeśli znacie dziewczynkę w wieku około 5 lat, która chciałaby pływać we wtorki o godz. 17:45 na Drodze Dębińskiej w Poznaniu, to dajcie znać - Monsterówna będzie szczęśliwa (pan Waldek obiecał, że specjalnie dla Monsterówny zrobi wyjątek i zapisze taką dodatkową dziewczynkę do teoretycznie zamkniętej grupy).

poniedziałek, 02 stycznia 2006
Archiwum
do Monsterowa tędy