Blog > Komentarze do wpisu
kumulacja, czyli wymiatanie na finiszu

 

Pięknie, pięknie - kumulacja uroczystości, koniecznych do zaliczenia imprez oraz pracy się trafiła, jak to pod koniec roku.

Monstery tradycyjnie się fantastycznie spisały i przyniosły świadectwa z wyróżnieniem.

I jak zwykle zapowiedziały, że mam się cieszyć, bo to na pewno PO RAZ OSTATNI. Szczególnie Monster tak się odgraża.

Świadectwo zostało zaniesione do liceum i Monster zastygł w oczekiwaniu. Ostatecznie zmienił kolejność klas i mat-fiz wpisał jako pierwszy.

A tu od lewej po starszeństwie - świadectwo z liceum, gimnazjum oraz podstawówki.

świadectwa z wyróżnieniem

Bardzo dumna jestem z Monsterów, bo to ich własna, samodzielna i w dużej mierze zupełnie niekontrolowana praca została nagrodzona. Trzeba przyznać, że cała trójka posiada wewnątrzsterowność i duże ambicje. Czasami aż za duże, co bywa stresujące. Poza tym, nie są to oceny wypracowane w pocie czoła przy biurku, bo oni tak naprawdę uczą się pomiędzy treningami i graniem na komputerze (no może Monsterówna mniej gra, a więcej się uczy, ale i tak w zasadzie rekordową ilość czasu zajmuje jej strona artystyczna przygotowywanych projektów, jako że cokolwiek wyjdzie spod jej rąk musi być doskonałe. Chłopcy mają pod tym względem zdecydowanie zdrowsze podejście tzn. dolnej granicy lub planu minimum. Aczkolwiek zawsze ten plan jest wykonany. I to ich ratuje.).

No to się wyczerpałam tym chwaleniem.

Żeby nie było zbyt różowo, bo zaraz będziecie mi tu rzygać tęczą, zbytnia ambicja to też codzienne dramaty i rozrywanie szat. Teraz przeważnie dotyczy to Monsterina, bo starsi jakoś te stresy kumulują w sobie (Monsterówna) lub przesypiają ewentualnie wyżywają się na młodszym rodzeństwie (Monster). Natomiast gdy Monsterinowi idzie źle, a ma iść natychmiast znakomicie (próby do spektaklu) - natychmiast ląduje na dnie rozpaczy i nie widzi wyjścia.

A ja muszę wtedy na wyżyny moich psychologicznych umiejętności się wspinać i przekonywać, z doła za uszy wyciągać, oraz humor poprawiać, a łatwe to nie jest, bo Monsterino szalenie łatwo okopuje się, oflagowuje, zapuszcza korzenie, a z nosa puszcza gryzący dym.

Po tym ostatnim tygodniu huśtawek emocjonalnych (włącznie z dwoma zakończeniami szkół, ale tylko jednym łzawym, bo żegnałam nauczycieli podstawówki, z których kilku jest genialnymi gigantami i bardzo żałuję, że Monsterino już ich nie będzie miał, no ale nie można mieć wszystkiego)

już bardzo bardzo odliczam dni do naszych wakacji.

wtorek, 26 czerwca 2018, monstermama

Polecane wpisy

Komentarze
2018/06/27 11:16:51
Daj nam trochę tego ambitnego zawzięcia. U nas tylko Zosia ambitna na maxa, we wszystkim co robi. Po Misiu większość spływa, Julek mówi, że czwórka tez dobra ocena, a Olek w ogóle nie przywiązuje wagi. I gdybyś tydzień przed końcem spytała, jak tam świadectwo, odpowiedzieliby ci, że zdadzą do następnej klasy...
Gratulacje dla Monsterów!!!!
do Monsterowa tędy