Blog > Komentarze do wpisu
nagły wzrost okularników w rodzinie oraz inne wpadki w rodzinie wielodzietnej

 

Dobijała się do nas szkolna pani pielęgniarka, bo się w ostatnich miesiącach wzrok Monsterina pogorszył, a my nic z tym nie zrobiliśmy.

Ups. Problem wielodzietnej rodziny - może coś tam umknąć. A że nie skarżył się Monsterino na bieżąco, to się o wizycie u okulisty zapomniało.

Aż nadszedł ten wiekopomny dzień, który ukazał, że monsterdziadek nie tylko Monsterównie przekazał swoją wadę... Monsterino ma taką samą, tylko głębszą. A już myśleliśmy, że możemy winę na komputer zwalić, a tu nic z tego: znowu winny jest dziadek...

Teraz musimy się wybrać do optyka. Choć Monsterino lepszy na zakupach od Monsterówny (uwaga  - udało nam się kupić suknię na bal oraz parę podstawowych ciuchów w ciągu dwóch godzin! chyba doprowadzamy zakupy do perfekcji - aczkolwiek Monsterunia zostawiłyśmy w domu)

to już mi cierpnie skóra na myśl o ponownym odwiedzeniu centrum handlowego. No, co ja poradzę, gdy nie lubię.

A tymczasem zupełnie zapomnieliśmy, że pylą trawy i Monster w zasadzie nie powinien żadnych aktywności sportowych na zewnątrz wykonywać, a tu w jeden weekend biegł w Color Run (5 km plus dobiegnięcie do i z mety, razem spokojnie pod 10 km),

 

a potem jeszcze w Tarnowie Podgórnym w ramach Biegu Lwa machnął 2 km.

I padł.

Pani doktor potępiła spojrzeniem Monstertatę, ale na naszą obronę muszę przyznać, że dzięki odczulaniu naprawdę już zapomnieliśmy o alergii Monstera. Już prawie w ogóle nie ma ataków.

Prawie było w zeszły weekend. Teraz już jest dobrze.

Wracając do Monsterina - on też biegł, i tu i tam. My się tylko z Monsteruniem wymiksowaliśmy w tym roku.

 Z innych nieszczęść, to Monsterówna zgubiła Pekę i kartę bankową, bo jej się z ogrodniczek wysunęły.

Na szczęście kartę udało się zablokować, zanim ktoś odkrył, że można płacić dotykowo, a zanim duplikat peki dostanie, niestety rowerem do szkoły dojeżdżać będzie musiała. Wiem, wiem - nie wypada i koszmar.

I gdyby nie była w rodzinie wielodzietnej, to by się ją pod szkołę podwoziło.

Nie wiem. Może. Tylko po co takie gdybanie.

wtorek, 30 maja 2017, monstermama

Polecane wpisy

Komentarze
2017/05/31 10:06:43
Miś zgubił telefon...
Matka wielodzietna, zamiast czym prędzej wydobyć z czeluści tatowej szuflady jakikolwiek aparat, by być w stałym kontakcie z potomkiem, z pełnym luzem wykorzystała to jako chwilę (no myślę, że potrwa to jeszcze do wycieczki czyli dobre 2 tygodnie) odwyku od pokemonów. A dla siebie jako okazję, do od pępkowania się i zaufaniu synowi, który też nie fisiuje i pilnuje się bardziej, godzin powrotów, spotkania....
-
Gość: Agaja, *.gazeta.pl
2017/05/31 14:16:37
U nas wszyscy w okularach (a 2/6 dodatkowo w soczewkach). W kwestii okularów świadomie unikam centr handlowych, zwykły optyk imho wygrywa.

Nie mogę sie oprzeć pytaniu dlaczego nie wypada. Najmłodszy chętnie by jeździł rowerem, ale nasz rozsądek zabraniał (kwestia ruchliwości drogi bez ścieżki rowerowej). Czy to "nie wypada" to kwestia wieku? Bo u nas to było na poziomie liceum. Teraz już mamy liceum za sobą, na studia to pewnie raczej rowerem miejskim już - zakładam że na coś dostanie się na pewno (a gdyby wyniki pisemne były takie jak ustnych to w cuglach i tyłem).

A tej peki to nikt nie znalazł? Nie ogłosił na fb? Do skrzynki nie wrzucił? Ech...
do Monsterowa tędy