Blog > Komentarze do wpisu
the end

 

Jakoś miesiąc już mija, kiedy Monster z hukiem rzucił sport, oddał dres AZS AWF Poznań i powiedział, że jego noga na trampolinie więcej nie postanie, a ja nadal z szoku wyjść nie mogę.

Że sobie nie poradzili z Monsterem trenerzy, psycholog sportowy (po pierwszej wizycie Monster zapowiedział, że woli, bym to jemu płaciła te 100 zł za godzinę, a tak sobie tak za friko zwykle rozmawiamy), no i nam, rodzicom oraz dziadkom, też nie starczyło argumentów.

Rzuciwszy codzienne treningi, Monster całym swym sercem i umysłem zaangażował się w życie szkoły. Wreszcie mógł zapisać się do drużyny Odysei Umysłu, wreszcie nie musi się opuszczać treningu, a w związku z tym gęsto tłumaczyć się trenerowi, gdy ma ochotę brać udział w akcjach charytatywnych, toteż lata to do przedszkola, to kwestować. Generalnie nie widać, żeby za trampoliną tęsknił.

Dziwne.

I naprawdę szkoda, że facet, który talent do tego sportu ma, stracił do niego serce.

Trochę to pokomplikowało ferie, nie chcąc, żeby gnił 2 tygodnie przed kompem, zgodziłam się na megadrogi, wypasiony wyjazd na narty organizowany przez szkołę, w związku z tym zapowiedziałam, że to wyrównuje rachunki za wakacyjny wyjazd Monsterówny do Grecji. Przyjął tłumaczenie, a nawet stwierdził, że ze swoich dołoży.

Teraz muszę czekać na wyrok trenera, czy Monsterino do Wałcza się załapie, czy na ostatnią chwilę dla niego coś organizować. To jest wieczna loteria.

Generalnie jestem zła. Na klub, trenerów, sposób finansowania sportu w Polsce. Że to wszystko takie mało przejrzyste i na układach oparte jest. Na przykład Monsterino ma teraz trenera, któremu odbił kryzys wieku średniego i przestało mu się chcieć. W związku z czym niewiele nowego Monsterino się uczy, młodsze dzieci trenowane przez innych go przeganiają, motywacja mu słabnie, a trenera wyrzucić nie można, bo nauczycielem jest, karta go chroni.

Zdecydowanie inną szkołę dla Monsterunia wyszukać muszę, już mam serdecznie dosyć tych ludzi.

A nie każdy jest robocopem, jak Monsterówna. Ma ona też z tej całej bandy najlepszego trenera, który jednak posiada ograniczone możliwości przerobowe.

No i tyle. Niesmak pozostał.

Czas leci, zaraz adwent, na sylwestra nie jedziemy na narty, bo się Monstertata boi, że znowu śniegu nie będzie w Czechach, a do Austrii nie udało się zebrać ekipy. Zatem całkiem uzasadnione będzie, jeśli wpadnę w doła, bo mi się bardzo wyjazd marzył.

Albo po prostu pójdę do pracy...

czwartek, 24 listopada 2016, monstermama

Polecane wpisy

Komentarze
2016/11/25 13:41:44
Kurcze, szkoda. Spróbuj myśleć, że każda zmiana to zmiana na lepsze (nie żeby od razu, ze to dobra zmiana :) Może jakieś inne talenty mu się ujawnią i będą ważniejsze w jego życiu.
a z cyklu dygresji:
ps.1. nie daj się wciągnąć w żaden dół, powoli nie będzie kto miał cię z niego wyciągnąć
ps.2 skoro tyle fajnych ludzi siedzi w dole to może jakąś oddolną imprezkę trzeba zrobić.
-
2016/11/26 22:58:29
A nie mozna trenera Monsterinowi zmienic? Mysle, ze zmiania na lepsze, fajnie jest moc udzielac sie w szkole, w koncu nie siedzi na czterech literach...poza tym ciezko ze sportu wyzyc, a tak ma szanse liznac cos innego ;)
-
Gość: bojulia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2016/11/30 00:04:36
Skoro Monster zadowolony i rzucił się w wir, to może jednak nie szkoda? Fajnie, że postanowił jakoś sensownie odzyskany czas wykorzystać.

U nas jest sytuacja odwrotna - Młody chce iść do średniej muzycznej i w związku z tym rozłożył sobie ostatni rok I stopnia na dwa lata, żeby nie mieć przerwy (II stopień już tylko w Krakowie lub w Myślenicach). A ja wcale nie jestem pewna czy to dobry pomysł i się zastanawiam, jak on to wszystko pogodzi - szkoła średnia, muzyczna II stopnia (która jest już trudna i wymaga czasu) + dojazdy. Do tego wciągnął się w programowanie i domaga się kolejnych książek, żeby się czegoś tam samodzielnie nauczyć (tworzy jakąś swoją grę). Całkiem poważnie zaczynam się zastanawiać nad czasowym powrotem do Krakowa, jeśli się tej średniej muzycznej dostanie, żeby mu choć dojazdy odpadły...
Miało to być takie na rok, na spróbowanie i nauczenie nut :). A się już czwarty rok skubany trzyma i nie odpuszcza, mimo że nikt go nie pilnuje, żeby na fortepianie ćwiczył. Trochę tylko za często tłumaczy słabsze oceny (zwłaszcza z chemii) muzyczną :)
-
Gość: Małe, *.dynamic.chello.pl
2016/12/04 17:14:26
Od trampolinowego ADHD i planów na zarabianie jako instruktor na Jump arenie tak do zera? Hmmm.

Muszę przyznać, że wybieranie podstawówki dla jesCze nie dwulatka brzmi bardzo zapobiegliwie. :-D
-
2016/12/05 10:35:23
=> Małe:
tym bardziej jest to straszne. Że tak się może nagle skończyć. Jeden z trenerów opowiadał, że sam rzucał i wracał 7 razy. Więc nie wiem, jak to będzie. Aczkolwiek im dłużej jest poza systemem, tym trudniej będzie mu wrócić.

Co do podstawówki dla żłobkowicza - to Monsterówna zaczęła temat, jakby co. Że ona sugeruje muzyczną....

=>bojulia:
Też się cieszę, że nie utkwił ze smartfonem na kanapie, aczkolwiek żal. Wydawało mi się, że lubi pod sufitem latać...

=>alexxela78:
trenera już zmieniał.
Niektórzy ze sportu ładnie żyją:) Najważniejsze to pasję mieć, więc żałuję, że już nie ma.

=>kika_73:
Zapraszasz? ;)
Pozdrowienia z dołu
do Monsterowa tędy