Blog > Komentarze do wpisu
horror

 

W pewnym wieku należy się wysypiać, bo inaczej można przestraszyć się twarzy w lustrze.

A ja nawet nieszczególnie lubię horrory.

Ciemną nocą ruszyłam do pracy, a kawa, którą przed piątą ugotował mi, heroicznie wstawszy nawet przede mną, Monstertata, została zapomniana w kuchni! Ależ byłam wściekła, gdy to, już przed bramą zakładu, odkryłam.

Monsterunio czujnie złapał za swoją żywą butelkę, zanim wychynęłam spod kołdry, więc jeszcze na wyjście się wyprzytulaliśmy. Monsterunio posiada podobny czujnik obecności, w jaki wyposażony był starszy brat, ale ten egzemplarz daje się oszukać innym, ciepłym ciałem, z czego ochoczo korzystam delegując do usypiania któreś ze starszych Monsterów. Rano Monsterunio przylega do Monstertaty i jeszcze dosypiają. Rekordowo napompowane są po takiej nocy pieluchy - wielorazowe nie dawały rady - pampki trzeszczą w szwach.

Fatum historii w tym tygodniu nadal rządzi. Tyle, że Monsterino, co by nie wyjść na naciągacza, poszedł do szkoły, przetrwał fatalny przedmiot, ale rozłożył się na akro, po czym ozdobił womitem samochód, gdy na cito wezwany Monstertata wiózł go ze szkoły. Resztę popołudnia i nocy przespał, po czym dzień później obudził się o czwartej jak nowonarodzony.

Zobaczymy, co się wydarzy w przyszły wtorek.

Monstery mają dosyć aranżowania weekendów przez Monstermatkę, znaczy w spokoju pragną być zostawione i bezproduktywnemu nałogowi komputerowemu oddać się we władanie.

Monsteruniowi byle las wystarczy, o tym już pisałam, ale Monsterina chciałam przewlec przez grody średniowieczne, jako że naprawdę wstyd, mieszkając tak blisko, żeby ich wszystkich nie znać.

Pewnie go znowu muszę zaszantażować blokadą dostępu do tabletu, bądź w ostateczności marchewką w postaci porcji zbędnych węglowodanów połechtać, bo jak zostawiłam sprawy własnemu biegowi, co by chwilę pożyć bez wrzasków, marudzenia i nerwów szargania, to do mojego sumienia i obowiązku rodzicielskiego Monsterówna, na zajęciach o cyberuzależnieniach chowana, się odwoływała, rwąc włosy z głowy nad moim lekceważącym do sprawy podejściem.

No to teraz nie lekceważę i cały przegląd najgorszego zachowania i po stronie dziecka, i rodzica, na bieżąco mam.

Aha - i po co właściwie ja się tak zrywam po nocach do roboty?

Po co w ogóle do roboty, skoro w domu chlew i gemyla oraz taki ciu-ciu-ciu Piękny Liściozjadacz

Z potrzeby rozrywki, oczywiście.

czwartek, 29 września 2016, monstermama

Polecane wpisy

Komentarze
2016/09/30 09:31:02
U nas w tym tygodniu każde z dzieci jakiś epizod chorobowy zaliczyło :) nawet zawsze zdrowy Julek! Wczoraj odbieram go z przedszkola a pani mówi, że jakiś niewyraźny. Przywiozłam go do domu, padł około 17 i spał (z przerwą na siusiu) do 7 rano!!! A rano rześki! poszedł do przybytku edukacyjnego. Ciekawe czy mnie z tego przybytku nie zawezwą w celu odebrania go jednak chorego....
do Monsterowa tędy