Blog > Komentarze do wpisu
gdy nie ma dzieci w domu, to wiszą na telefonie

 

Codziennie otrzymuję wyczerpujące komunikaty pogodowe z trzech stron Polski.

Rano przechodziła nawałnica na północy, Monsterówna donosi, że lało mocno i się oziębiło. Wieczorem podczas rozmowy z Monsterem symultanicznie podziwiamy błyskawice za oknem. Na południu u Monsterina nie pada.

Wieczorne całuski są trudne dla Monsterówny i nadal z koleżanką są trudnousypialne oraz łatwowybudzalne (to się ciągnie od narodzin- popełnię kiedyś wpis o niezmienialnych zwyczajach spalniczych z jakimi dziecko przychodzi na świat). W noc burzową obudziła nas po północy chlipiąc tradycyjnie, a że dodatkowo zasięg się rwał, rozmowa szarpała się dramatycznie. Potem okazało się, że do trenera poszły razem po pierwszej i jak się można domyślić, nie był on zadowolony. Dwa dni później podjął słuszną, przeze mnie już rok temu sugerowaną, decyzję o zabieraniu telefonów na noc. (To samo odbyło się u Monstera, bo jeden z młodzieńców także rozklejał się nocnie).

Monsterino odlicza dni wygnania, choć mu źle w leśnej głuszy być nie może. Jednak już jest na etapie potrzeby koleżeństwa.

To, że Monsterówna zdaje szczegółowy raport to standard (- Dostaliśmy wodę mineralną, zaraz ci powiem, jak się nazywa... albo - Byliśmy na spacerze nad jeziorem - idzie się taką wąską dróżką z korzeniami, potem przechodzi koło bramy z kołami olimpijskimi i potem w lewo...). O dziwo, regularnie dzwoni Monster.

Troszkę tęskni, mówi i lepiej mu się ćwiczy na trampolinie - dwa salta łamane w przód wywinął (gratuluję, choć prawdę mówiąc z elementów skoków rozpoznaję wyraźnie tylko kierunki przód i tył)

W weekend roztroimy się z Monstertatą, by każdy miał na chwilę choć jednego z rodziców.
I tak mieliśmy zamiar ich poodwiedzać, ale entuzjastyczne zapewnienia, że czekają oraz  potwierdzanie gorących uczuć, jakie nadal żywią do nas nasze liczne dziatki, to jakże miły efekt uboczny rozstania!

czwartek, 23 sierpnia 2012, monstermama

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: eM., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/08/24 22:24:56
he he no tak bywa:) trzeba przeboleć, wysłuchiwać, pocieszać i dodawać odwagi - choć nie przeczę, że o pogańskich porach "środkowonocnych" jest to zdecydowanie trudne i obawiam się, że mogłabym powiedzieć dwa zdania za dużo. Tak więc absolutnie jestem za odbieraniem telefonów na noc. Na szczęście mam jeszcze do tych "rewelacji" parę lat. Moi rodzice mieli luz pod tym względem, gdyż ja nie cierpiałam wszelakich obozów tudzież kolonii. Byłam na 2....albo 3.... i powiedziałam - nigdy więcej, nie ma mowy, nie chcę i koniec. Rodzice - nie? ok. to nie. Przynajmniej kasa zaoszczędzona. Wyjeżdżałam (oprócz 2 tygodni z rodzicami) z dziadkami na wieś albo spędzałam wakacje na podwórku z koleżankami. Zobaczymy czy mój mały za kilka lat chcieć będzie. Na razie ja sama nie jestem w stanie się rozstać z nim na dłużej niż 2 noce a i on po drugiej już chlipie cobym przyjechała, tak więc pędzę ciesząc się, że jeszcze w tym wieku nie ma mnie dość:D Pozdrawiam ciepło:)
-
2012/08/25 05:45:38
Zrób koniecznie wpis o zwyczajach spalniczych, bo moja Wiewiórka też najlepszym spaczem nie jest, i tak sie zastanawiam, czy mieć jakieś nadzieje na polepszenie z wiekiem... Czekam więc!
-
2012/08/31 14:13:03
=> wiewiorka-blogher:
do usług:) ale nie mam dobrych wiadomości

=>eM:
zobaczymy, co to u nas przed feriami zimowymi będzie...

niektóre dzieci jak widać nie lubią wyfruwać z gniazda (... to się je wypycha...)
do Monsterowa tędy