Blog > Komentarze do wpisu
suchą szosą szczotka szorowała


Odrabianie lekcji w Monsterowie wygląda być może nieco odmiennie od przyjętych powszechnie standardów. Przede wszystkim przekonałam się empirycznie, że własne pokoje i biurka zdecydowanie nie są konieczne dla dzieci w tym wieku. (co za pociecha dla wielodzietnych rodzin zajmujących kawalerki!). Nawet duży stół kuchenny im niepotrzebny. Parę metrów kwadratowych podłogi plus uwaga matki, to jest to.

Może i lepiej, że odrabiają na leżąco, przynajmniej się nie garbią (ja za to i owszem), ale zmusza mnie to do utrzymywania podłóg w idealnym stanie, by okruszki nie obijały się na okładkach zeszytów. (jednak dobrze, że nie mamy psa...)

Zatem książki i zeszyty rozłożone, Monstery piszą lub czytają (są dosyć zgodne - muszę odpowiadać na ich pytania jednocześnie - to nie zmienia się z wiekiem).

Na to wchodzi Monsterino.

- Zapomniałaś, mamusiu, ze my tes musimy poćwicyć - w łapce trzyma książeczkę z ćwiczeniami logopedycznymi

- Że my teŻ, poćwiCZyć - poprawiam go

- No właśnie - zgadza się Monsterino i ciągnie mnie do lustra

Podobno dzieci generalnie nie lubią ćwiczeń logopedycznych. Ale nie Monsterino! Ma zadanie tak jak wszyscy, mama skupia swoją uwagę na nim - czegóż więcej trzeba?

I nawet nie wiedziałam, jak wielkie znaczenie będzie miał dla niego prezent w postaci własnego ZESZYTU! Kartek ci u nas dostatek, kredki w każdym kącie, w ogóle nie pomyślałam, że ZESZYT w kratkę, który SAM podpisał, jak starsze rodzeństwo, będzie się cieszyć taką atencją!

Monsterino otwiera zeszyt i mozolnie kreśli litery.

Przeważnie nie wiemy, w jakim języku.


środa, 13 października 2010, monstermama

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: bojulia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/10/13 19:22:39
też tak mamy :) biurka w pokojach dzieci służą do... kurzenia się i robienia na nich bałaganu. lekcje odrabia się wyłącznie na wielkim stole kuchenno-salonowym. najlepiej jednocześnie. podłoga odpada, bo jednak mamy psa :)
muszę przyznać, że strasznie to lubię jak siedzą razem i odrabiają zadania. i to jednoczesne opowiadanie co w szkole i jakich ciekawych rzeczy się ostatnio dowiedzieli oraz jaki sportowiec zrobił to czy tamto (ostatnio dziwna fascynacja wrestlingiem, brrr). delektuję się tym póki mogę i odwlekam moment wrócenia na etat do roboty, bo tak mi z tym dobrze. nigdy dotychczas tego nie miałam - zanim wróciłam z pracy wszystko juz było opowiedziane tacie czy babci, więc drugi raz im się nie chciało.
-
Gość: monstermama, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/10/15 11:25:01
Ja mam teraz pół etatu i tak jest najlepiej (choć nie finansowo, oczywiście).
A oni tak krótko będą właśnie tacy!
do Monsterowa tędy