Blog > Komentarze do wpisu
kto się opiekuje tymi dziećmi...


- Na kogo zagłosujesz? - Monsterówna napadła mnie pod prysznicem i nie miałam wyjścia, ani znikąd ratunku

- Nie wiem... - westchnęłam - nie ma żadnej kandydatki...

- Jak możesz nie wiedzieć? Nie interesujesz się swoim Krajem? - rzuciła oskarżenie

Och, co ja jej będę klarować, że interesowanie się Krajem jest na dalekim miejscu wśród moich priorytetów obecnie. Gdzieś za własnymi badaniami okresowymi, jak przypuszczam.

Tymczasem wcale nie musiałam zabierać dzieci do pracy. Monstery zostały przejęte przez dziadków. Nie ukrywałam przecież, że bez obu par monsterdziadków byśmy zginęli. Jedni na co dzień, drudzy w wakacje karmią i rozrywkują liczne wnuczęta z wielkim zaangażowaniem i miłością. Chwała im za to! - Odpracuję na ich prawnukach...;)

Monstertacie też oczywiście należą się hymny pochwalne - odbębnił szczepienie Monsterówny i bilans czterolatka (duże osiągnięcie, bilansu dwulatka nie udało nam się zaliczyć). I tu pierwsze pozytywne zaskoczenie - Monsterino mieści się w 50 centylu! (Przez zafiksowanie Monstera na temat kształtu monsterinowej figury już też zaczęłam się poważnie zastanawiać, czy nie ograniczać mu węglowodanów). I pewnie, nie należy rodzeństwa porównywać. Ale to chyba raczej dotyczy głośnego i punktującego porównywania, bo nie da się nie sięgać pamięcią, jak to, czy tamto osiągali starsi.

I tu dochodzimy do bomby ostatnich dni, mianowicie Monsterino zaczął jeździć bez bocznych kółek!
Monstertata stwierdził, że już czas i rzeczywiście - po pierwszym puszczeniu załapał.
Zaczęliśmy bić brawo i cieszyć się, wiadomo. Na co Monster strzelił focha, że gdy on sam nauczył się jeździć na dwóch kółkach, to nie entuzjazmowaliśmy się aż tak bardzo!
Troszeczkę się zdziwiliśmy i już nie wiedzieliśmy, czy śmiać się z takiego zarzutu, czy raczej zadumać. Wezwaliśmy dziadków na świadków, ale chyba nadal do końca nie jest przekonany. Może musimy po prostu zgotować mu owację na stojąco, gdy po raz kolejny przemknie koło nas z piskiem opon i zahamuje wzniecając tuman kurzu...





****

Dawno nie było tu dokumentacji fotograficznej. Oj, dawno.
Tu jeszcze z monsterinowych tańców.
Smerf.




Kujawiaczek:



I z warsztatów Rowerem Po Drzewach na Placu Wolności

(bardzo uspokajające Monstera zajęcie - jak tylko na jakiejś imprezie widzi koło garncarskie, od razu do niego zasiada)



Monsterino zdawał na prawo jazdy, starsi wcielali się w Stróżów Prawa.





A to już Monsterówna z koleżanką na pokazie ich zwycięskiego tańca w czasie szkolnego Dnia Sportu:


Z procesją też szliśmy.
Niektórzy nie mogli rozstać się z pachnącymi płatkami...




Niektórzy z dużym zaangażowaniem i aż do omdlenia ręki, dzwonili



świrusy - wreszcie można chodzić w krótkich gaciach!


wtorek, 08 czerwca 2010, monstermama

Polecane wpisy

Komentarze
2010/06/10 04:23:28
Brawo monsterino!! To moze powinnas Monstera zapisac na jakies garncarstwo...zrelaksuje sie facet...widac, ze mu wychodzi ;)
-
2010/06/10 08:42:08
Wspaniałe fotki. A czy jest szansa obejrzeć gdzieś w sieci występ Monsterówny z koleżanką? :)))
-
Gość: martabak, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/11 18:51:46
Monstermamo! To chyba jakiś szczegolny rocznik, ten 2006, bo mój Maks (najmłodszy z trójki) też od dwóch tygodni śmiga na dwóch kółkach! Dziwnie się czuję, czytając ostatnie notki, bo tak się składa, że i ja przeoczyłam bilans dwulatka (ach, te matki wielodzietne, o niczym nie pamiętają...), na szczęście przy bilansie 4 latka trafiłam na wyrozumiałą panią Doktor, która oszczędziła mi tłumaczenia się z luki w książeczce zdrowia... A w ubiegłym tygodniu zaliczyłam wycieczkę szkolną do gospodarstwa agroturystycznego z klasą najstarszej latorośli oraz dwójką młodszego jej rodzeństwa... Nie było lekko. Pozdrawiam!
-
2010/06/11 20:14:34
Żuk, też prawdaż rocznik 2006, nie ma specjalnego zapału do roweru [a fajny ma, żółto-różowy ;)]. trochę się kulnie w te i nazad, z kółkami po bokach, ale żeby ćwiczyć bez kółek- no way. może bo dziewczynka? sama nie wiem :/
a co do wyborów- ja tam nie wiem na kogo tak, ale wiem na kogo nie, więc popędzim ;)
-
Gość: Dariusz K. Ładziak, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/12 05:17:52
A z czego Monster chce Józefa odchudzać? Monsterino jest okrągły na twarzy - to stwarza wrażenie pucołowatości ale to tylko układ twarzy. Monsterino jest stosunkowo szeroki w stosunku do wysokości - ale to typ budowy nie otyłość. Monsterino odchudzania nie wymaga!
Miałem kiedyś kolegę - chłopak w wieku 21 lat przy wzroście rzędu 172 cm ważył 85 kg i miał dobrze ponad metr w pasie. Jak kiedyś mu pokazałem że na przedramieniu mogę (ech piękny i młody byłem, pozostało "i"...) podciągnąć skórę i płat ma poniżej trzech milimetrów to mi pokazał że on tez podciągnie - tylko cieniej... Szeroki jak szafa bo tak go natura w kości wyposażyła ale na tych kościach szerokości szafy same mięśnie. Szpagat robił z wyskoku.

A na rowerze to Monsterino się metoda kija uczył? Bo kiedyś na blogu Karo (nikolka.blog.pl) trafiłem na fajna metodę, siostrze Monsterówny może się przydać: Nie kij pod siodełko tylko szalik pod pachy, dziecko nie fiknie ale rower samo kontroluje.

Zaś Monstera na aikido jak najbardziej - jeszcze lepiej niż judo uczy padania, to procentuje w życiu brakiem złamań.
-
2010/06/13 12:12:57
= Dariusz K. Ładziak:

do nauki jazdy na rowerze Monstertata stosuje metodę trzymania za siodełko;) I tyle. Długo to nie zabrało - sam już trzymał balans.

Co do sportów - już na akrobatyce uczą się amortyzować skoki, więc pod tym względem są naprawdę przygotowani.
A co do budowy ciała Monsterina - toż właśnie starszym to tłumaczę - ale wiadomo - sądzą po sobie - one takich brzuszków nie mają...;)

= kanagata;
Monsterówna była też z tych ostrożnych - nauczyła się jeździć równo z Monsterem i do tej pory jeździ wolno i dokładnie, w przeciwieństwie do braci...

= martabak:
może prowadzimy życie równoległe? Czy masz w przyszłą sobotę ognisko integrujące? (my jedno w tą, drugie w następną - życie towarzyskie dzięki dzieciom kwitnie:)

= aaania:
może powieszę na youtubie, ale wersję mam mocno okrojoną

= alexxela78:
postaram się znaleźć coś w okolicy;) Jakiegoś garncarza szukającego pomocnika...
do Monsterowa tędy