Blog > Komentarze do wpisu
bez ładu i składu



Wyjście z trojgiem Monsterów to manewry taktyczne. Jeśli jeszcze na określoną godzinę i jeśli jeszcze mam wyjść sama, to na samą myśl może boleć głowa.
Trzy zestawy ciuchów, za wcześnie nie ma sensu wydawać, bo jeszcze zdążą się unurać. Nie jestem matką zabraniającą brudzenia się, ale zdarzają się sytuacje, gdy wypadałoby, żeby się wszyscy prezentowali w miarę czysto. Na koncercie, na przykład.
Ale, po co.
Do tramwaju idziemy szeroką nawą. Monsterino wybiega do przodu, więc i ja i Monsterówna, bo to ona chce go trzymać za rękę. Monsterino wywija się, bo nie chce być trzymany, Monsterówna w ryk, że on nie chce. Monster gdzieś tam po boku biegnie, zaliczając kałuże i błocko, choć przecież nie ma kaloszy.
Gdy Monsterino zauważa, że starszy brat sobie pozwala, wyrywa się, by też spróbować. Monsterówna snuje się z tyłu obrażona.
Dyscyplinuję Monstera, wierzgającego Monsterina ładuję na barana, dostając obutym odnóżem w twarz.
Nie ma sensu rozmazywać makijażu mokrą chusteczką. Błoto wyschnie i samo odpadnie, albo się strzepie.
Monsterówna chlipie, Monster obrażony, Monsterino wrzeszczy.
Monstermama spocona i brudna.
Piękna rodzinka w drodze na ukulturalniającą imprezę.

****


A przy tej pogodzie za oknem, można sobie spokojnie wpaść w jesienną depresję.
Monsterówna prawdopodobnie już to zrobiła.
Przez cały weekend sporządzała kolejne zadania domowe. Z różnych przedmiotów. Dzisiaj jeszcze we łzach kończyła.
I wyciągnęła Plastusia z tornistra, który miał już tam swój domek i chociaż dwa dni usprawniałyśmy jego plastelinowe nogi, by się trzymał na nich, to musiała go jeszcze dzisiaj rano wyciągnąć i jeszcze raz poprawiać (tym razem monstertata musiał, bo Monsterino porwał ludzika i lekko zdekompletował). Po co go wyciągnęła, skoro wczoraj komisyjnie go zapakowałyśmy na dobranoc i cały i zdrowy miał powędrować do szkoły???
W każdym razie nie wiem, czy nie za dużo angażuję się w odrabianie lekcji przez Monsterównę, ale ona oczekuje, że będę śledzić każdą napisaną przez nią literkę.
Na razie prawie każdą śledzę, choć jak tylko zakotwiczę przy jej biurku, to młodsi zazdrośnicy już koczują obok, przeszkadzają. Lepiej zabrać przeszkadzaczy i dać jej spokój, ale tak też jest niedobrze.
Temat do przemyśleń i przećwiczenia.



A tak było w zeszłym tygodniu w leśnej głuszy.
Chociaż do kąpieli trzeba było się dogrzewać..





to dnie były przecież ciepłe



a teraz co?
polary, jarzębina, kasztany i deszcz



i góra papierów do prognozy w pracy.
zatem zmykam
poniedziałek, 22 września 2008, monstermama

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: becia, *.icpnet.pl
2008/09/22 11:53:13
U Was też zadają na weekend? U nas też i to całkiem sporo :-( a wiem, że są szkoły, gdzie na weekendy się nigdy nie zadaje...Do zobaczenia!
-
Gość: aba, *.chello.pl
2008/09/22 14:07:12
aż się popłakałam ze śmiechu- jakbym siebie widziała:)))
-
Gość: basiulek4, *.stansat.pl
2008/09/22 15:11:34
U mnie wyjście wygląda podobnie tyle, że odpada obrażona Monsterówna. Antek na szczęście nie ma zapędów do chodzenia z Zosią za rękę. Kałuże to oni wypatrzą nawet w przerwie między płytami chodnikowymi, jak nie da się włożyć nogi to chociaż palec. Pojawiła się dodatkowa atrakcja chomikowanie po kieszeniach jarzębiny, dobrze, że nie mokrych liści.
-
Gość: Emilka, *.chilan.net
2008/09/22 16:50:50
Przypomniałam sobie piękne chwile z moimi podopiecznymi, czasem cała czwórka. Bywało ciężko, ale też wesoło. Zebrać ich wszystkich na spacer to był nie lada wyczyn ;) nakarmić, wymyć po jedzeniu, zorganizować czas... I tych kilka chwil spędzonych razem wieczorem, kiedy czytałam im bajki, a one takie wpatrzone we mnie, wsłuchiwanie się w ich równe oddechy, szepty na uszko 'moooja ciooocia' :) swoją drogą MonsterMamo jakbyś kiedyś potrzebowała chwili dla siebie, chętnie zajmę się Twoją trójką ;)
-
Gość: bojulia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/09/22 22:22:07
och, jakąż ładną bluzę ma Monsterino na zdjęciu z lornetką. jakbym Małego widziała :). bardzo udana, moja ulubiona.

-
2008/09/23 11:26:32
= bojulia:
i się dobrze pierze i brudu nie widać... rzeczywiście udana.

= Emilka:
Bardzo Ci dziękuję za propozycję. W razie "W" dam znać. Na razie jakoś sobie radzimy, z babci pomocą.

= basiulek4:
o, tak, dokładnie, jak nie nogą, to chociaż palcem.

= aba:
Ty to masz jeszcze więcej atrakcji;)
mogę prosić o hasło na bloga?

= becia:
nie wiem, czy się będziemy widywać na balecie... Monsterównie podobało się średnio (a ja zacieram rączki, he he, wcale nie chce mi się z nią jeździć... no ewentualnie wizyty w księgarni i spotkanie z Tobą może rekompensować trud...)
-
Gość: becia, *.icpnet.pl
2008/09/23 14:20:43
No Majka też mniej zachwycona niż rok temu, chyba pani prowadząca nie teges. Aczkolwiek stwierdziła, że i tak będzie chodzić. Akcję spotkaniową trzeba uruchomić niezależnie od baletu.
do Monsterowa tędy